Strona główna | About | Archiwum
29/03/2016 11:55 am
Padło na wtorek wieczór. Następnego dnia rano jechaliśmy akurat do Hiroszimy, stamtąd wracaliśmy późno w nocy, wydawało nam się, ze nie ma po co dłużej odkładać okazji. M. nie byłby sobą gdyby na miejsce swoich urodzin nie wybrał czegoś spektakularnego. Od lat marzyła mu się kolacja w restauracji hotelu George V w Paryżu – czyli puch, piana i polewa dobrego smaku, ale skoro byliśmy teraz w Osace o paryskiej restauracji musiał zapomnieć.
W związku z tym, że spaliśmy w Swissotelu poszliśmy (a raczej zjechaliśmy 23 pietra w dół), do hotelowej Minami serwującej dania kuchni japońskiej. M. nie zadowalał nam niczego, obaj zamówiliśmy sobie największe i najdroższe zestawy menu z wołowiną Kobe i abalonami oraz szampana i butelkę nowozelandzkiego pinot noira. Dostaliśmy do dyspozycji prywatnego kucharza, który na naszych oczach dosłownie robił kulinarne cuda wyczarowując przed nami kolejne niesamowite dania. Może to za sprawa szampana, ale czułem się najszczęśliwszym facetem na świecie mogąc spędzać wspólnie z M. ten wyjątkowy dzień i wieczór. M. nie zawahał się nawet przez chwile płacąc krocie za nasza wystawna kolacje, ale w końcu ile razy w zyciu kończy się 40 lat?
Wysłane przez: saberblog
Kategorie: podróże
You must be logged in to post a comment.
Mobile Site | Full Site
Get a free blog at WordPress.com Theme: WordPress Mobile Edition by Alex King.