Małe conieco

Teoretycznie powinienem się teraz uczyć…
Praktycznie sprawa się brzydko mówiąc „rypła”, ponieważ pokusa pisania jest silniejsza i tylko to zaprząta teraz moja uwagę…

Właśnie patrzę sobie na spis rzeczy, które zaplanowałem zrobić w weekend i staram się wyszukać te, które mógłbym załatwić bez specjalnego wysiłku, ale też jednocześnie mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku:))) Ja to mam problemy, co;)?! W ogóle bardzo ciężkie jest życie studenta…

Biorąc pod uwagę cały konglomerat pewnych atrybutów mojego charakteru, brak systematyczności, nonszalancje w traktowaniu pewnych spraw będzie mi ciężko. Kiedyś Arturro Burro wymyślił sobie, że wszystkie rzeczy, te złe dzieli na sprawy do załatwienia i na problemy. Sprawy do załatwienia to takie rzeczy, których rozwiązanie można znaleźć w krótszym lub dłuższym okresie czasu, przy większej lub mniejszej ilości pracy i energii. A problemy natomiast to sprawy, które nijak są nie do załatwienia i trzeba z nimi żyć, są częścią nas i naszego życia, są jak np. katar sienny albo nocne polucje (no te są akurat całkiem przyjemne bo rezultatem ciekawych snów)

Wydaje mi się, że kiedyś lepiej wiedziałem czego chcę. Przekonałem się jak to jest robić rzeczy wspólnie, razem z kimś i było mi dobrze na tyle, by wciąż ta myśl krążyła mi po głowie, że może spróbować znowu.
Od powrotu ze Stanów (moje kochane San Fran) wydawało mi się, że najlepiej jest być samemu, niezależnym i wolnym. Teraz nie szukam, ale próbuję, testuję, smakuję i niby jest ok i bardzo przyjemnie, ale…

Wiesz, mam takie okresy w życiu, że mam ochotę się z kim spotkać, ale nie za bardzo jest z kim, bo albo jeden jest zajęty, inny obrażony albo za granicą, ktoś trzeci jest ok., ale ja miałbym ochotę pogadać o sprawach, do których on się absolutnie nie nadaje.
Więc co? Aby nie wypaść z kręgu wrocławskiego Beverly Hills: dostępu do wszystkich newsów, ploteczek o życiu koleżanek „tosterów”, kolegów efekciarzy i tych z portfelami tatusiów, by pozostać w kółku wzajemnej adoracji sobotni wieczór spędzę w towarzystwie koleżanek z uczelni, które wyciągną mnie na dyskotekę celem odreagowania mojego dziwnego stanu. Przez pierwsze kilka godzin będą wlewały we mnie kolorowe drinki o wdzięcznych nazwach 7 grzechów głównych a na koniec zasugerują grzech cudzołóstwa. Niestety oferta nie będzie pochodziła ani od DJa ani od bramkarza wiec mój ORGANizm odmówi posłuszeństwa….

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz