Baku

Państwa południowego Kaukazu oferują nieskończone piękno przyrody, niezwkle gościnnych mieszkańców, urocze, prowincjonalne miasteczka oraz prawdziwie kosmopolityczne stolice swoich państw. Region mniejszy od Polski a w jego obrębie kraje zarówno chrześcijańskie jak i muzułmańskie i kilka enklaw terytorialnych, kilkanaście języków którymi posługują się mieszkańcy. Azja spotyka się tutaj z Europą, przeszłość stapia się z teraźniejszością. Miejscowe kultury, dumne, wyraźnie różniące się od siebie, które przez wieki przyswajały wpływy rosyjskie, perskie, tureckie. Obok doganiających nowoczesność krajowych stolic, rozciągają się tereny wiejskie. Malownicze szczyty, zielone doliny i urokliwe wioski, pasma Kaukazu oraz sielankowa mozaika pól i lasów oraz jałowe na poły pustynne, skaliste wąwozy. Znakomita kuchnia i jedyne w swoim rodzaju trunki z najstarszych winnic świata. Uczta dla umyslu dla miłośników historii: z jednej strony liczne dynastie a z drugiej bolszewicy. Rozbrajająca serdeczność lokalnych mieszkańców stanowiąca kluczową cechę wszystkich trzech niezwykłych narodów tworzących ten fragment świata.

Baku czerpie wzory z Dubaju, zmienia się bardzo szybko a w sylwetce miasta zaczynają dominować spektakularne budowle. Kontrastując ze średniowiecznym Starym Miastem wznosi się tam trio wysokich drapaczy chmur, przypominajacych kształtem gigantyczne szklane języki ognia, które w nocy zdają się płonąć za sprawą pokazu świateł.

Opublikowano podroze | Otagowano , | Dodaj komentarz

Kazbegi

Rankiem wraz z naszym przewodnikiem wybraliśmy się do miasteczka Kazbegi stanowiący główny punkt wypadowy w jedną z najbardziej spektakularnych a jednocześnie przyjaźnie dostępną grup wysokogórskich w całym regionie. 

Pierwszym przystankiem w naszej podróży była pocztówkowo ulokowana twierdza Ananuri ulokowana na brzegu rezerwuaru Zhinvali. Ananuri nie jest może wielką fortecą, ale stanowiła dla M pierwsze zetknięcie się z gruzińską architekturą. Nie byłby sobą gdyby nie musiał wszędzie wejść i osobiście spenetrować włączając w to dziury w ziemi które kiedyś wykorzystywane były jako tunele ewakuacyjne z twierdzy.

Wzdłuż bardzo malowniczej Gruzińskiej Drogi Wojennej mijaliśmy mnóstwo ciężarówek przewożących towary z Rosji do Armenii. Niektóre części trasy przebiegały przez bardzo wąskie i ciemne tunele, które przyprawiały nas o mocniejsze bicie serca.

Widok kościoła, którego sylwetka odcina się ostro na tle ośnieżonego masywu góry Kazbek to jeden z pocztówkowych symboli Gruzji. Nasz przewodnik wyjaśnił nam, że w jego kraju turystów uważa się za dar niebios. Nie mylił się, bo niejednokrotnie byliśmy zachwyceni ciepłem ich powitania, suto zastawionym stołem oraz obfitością wybornego wina.

Dojazd tam jeepem z napędem na cztery koła było przygodą samą w sobie, brodziliśmy w błocie, głębokich kałużach, huśtała autem na prawo i lewo bo droga pełna była dziur i wybojów. Podziwiałem niektórych śmiałków próbujących wjechać na górę autami osobowymi, po mimo że lokalni przewodnicy machali żeby zawrócili bo wysoko jest już tylko gorzej. Wytrzęsło nas za wszystkie czasy, ale była to niezapomniana frajda.

Udało się nam z pogodą, było chłodno ale przez cały pobyt świeciło pięknie mocne słońce dzięki czemu widoki mieliśmy niezapomniane.

Na lunch zatrzymaliśmy się w Rooms. Obiekt inspirowany jest rosyjskim ośrodkiem wczasowym, niegdyś ponoć spartański, dziś kusi nienagannie eleganckim wystrojem z ciemnego drewna a dzięki swemu położeniu na wzniesieniu – genialnymi widokami na dolinę. Niesamowite wrażenie robi długi taras z widodkiem na Kazbeg oraz równie długi hol urządzony niczym biblioteka a w nim piękny i szykowny bar. Zamiast chaczapuri i wina zdecydowaliśmy się na nieśmiertelne hamburgery, z których słynie to miejsce. Potem nie mogłem się zdecydować czy wolę chodzić i zwiedzać hotel czy spędzić czas na słonecznym tarasie z widokiem na góry. Nie wiem ile zrobiliśmy tam zdjęć, ale praktycznie wszystko wydawało się nam warte uchwycenia i zapamiętania.

Opublikowano podroze | Otagowano , | 1 komentarz

Tbilisi

Stare Miasto Tbilisi jest bardzo romantyczne, dobrze widać w tym miejscu dążenia Gruzji do lepszej przyszłości. Kręte uliczki wiodące do kamiennych kościołów i cienistych placów, ultranowoczesny Most Pokoju łączący brzegi rzeki. Kafejki, bazary sąsiadujące z modnymi klubami, sklepikami dywanowymi i hotelikami. Nad tym wszystkim góruje twierdza Narikala a z drugiej strony rzeki pałac prezydencki ze jajowatą szklaną kopułą.

Od czasów rewolucji róż Tbilisi przeszło długą drogę, wypierając postsowiecki rząd. Stare Tbilisi jest mocno obecne. Leżące w najwęższej części doliny nadal przypomina o euroazjatyckich wpływach z przeszłości – kręte alejki, domy z balkonami, zielone pałace i piękne kościoły. Niedaleko centrum czuje się atmosferę małego miasta – wąskie uliczki, sklepiki i poczucie wspólnoty. Na ulicach, przy stacjach metra, wciąż rozstawiają się stragany z owocami, warzywami, serem i orzechami. Każdego wieczoru wracamy pod wieżę zegarową, jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów miasta, który wygląda na wiekowy, przypominający chaotycznie poskładaną z wielu części budowlę.

Śniadanie zjedliśmy bez pośpiechu, pierwszy dzień był tylko dla nas, bo nie zaplanowaliśmy sobie niczego prócz błogiego lenistwa i zapoznania się z miastem. Mieszkamy w centrum i praktycznie do większości atrakcji możemy dotrzeć pieszo, w swoim tempie, bez pośpiechu. M chodzi zachwycony, bo dopisuje nam pogoda, świeci słońce przez co miasto wydaje się jeszcze piękniejsze.

Znaleźliśmy już miejsce na kolację urodzinową i nie mogę się wprost doczekać kiedy tam pójdziemy.

Opublikowano podroze | Otagowano , | 2 Komentarze

Pakowanie

Pakowałem dziś swoje rzeczy do kartonów, letnie ciuchy, buty, spożywkę, chemię, jakieś szkło i naczynia bo część rzeczy myślę że uda mi się jutro przewieźć do nowego mieszkania. W południe spodziewam się kurierów więc akurat będę miał okazję się rozpakować. Po południu czeka mnie pierwsza rozmowa z „firmą troskliwą”, ale niewiele sobie po niej obiecuję. Nie wiem czemu mam takie pesymistyczne myśli, ale nie potrafię wykrzesać z siebie większego entuzjazmu.

Czytam sobie przewodniki po Azerbejdżanie, Baku i okolicach i zbieram przydatne porady co zobaczyć, jak się poruszać po mieście, co zjeść, jak dojechać z lotniska do hotelu i nie dać oszukać nieuczciwym taksówkarzom. Uwielbiam tę część przygotowań do wyjazdu.

Opublikowano podroze | Otagowano , | Dodaj komentarz

Dziwny marazm wciąż trwa

Ranek, pierwszy odczytany mail i od razu człowiekowi chce się zapaść w sen, czasami wolałbym się nie obudzić, żeby nie musieć czytać tych wiadomości.

Z odrętwienia wyrwał mnie telefon od matki, za 40 minut przyjedzie odebrać ode mnie spakowane kartony i pojedziemy na dalsze zakupy. Kartony stoją od wczoraj nierozpakowane, zdążyłem jedynie powrzucać kilka naczyń, stolik, wentylator, suszarkę na pranie, jakiś taboret. Ojciec był nabuzowany jak messerschmitt, że musiał na nas tyle czekać.

Zawieźliśmy wszystko do nowego mieszkania, zdążyłem się rozpakować po czym pojechaliśmy dalej.

Późnym popołudniem zadzwonił telefon, kolejne rozmowy na stanowisko w Pradze zaplanowane zostały na czwartek i piątek. Mieszkać w Pradze nigdy o tym nie myślałem, z drugiej strony do Wrocławia miałbym i tak bliżej niż do Warszawy.

Zadzwonił też bank, ale niestety wciąż każą uzbroić mi się w cierpliwość. Po głosie kobiety od razu poznałem, że nie dzwoni z ofertą. Wciąż myślą, a to znaczy że nie są przekonani więc czarno to widzę.

Dwie godziny spędziłem na szukaniu i wybieraniu obrusu do pokoju – tak jakbym nie miał nic innego do robienia. Zamówiłem też w końcu stół do jadalni i krzesła.

Opublikowano podroze | Dodaj komentarz

Uśmiechając się przez łzy

Od rana dziś biegałem i załatwiłem swoje sprawy. Dzień przeprowadzki zbliża się wielkimi krokami a mnie ciagle czegoś brakuje do nowego domu. Głównie są to duperele, ale bez nich się nie obejdę dlatego z radością przyjąłem propozycję rodziców wyprawy na Bielany. Lista rzeczy najpotężniejszych kompletowałem już od kilku tygodni praktycznie codziennie dopisując do niej nowe punkty. Nie lubię jeździć na zakupy z rodzicami, ale tym razem się przemogłem. Od rana dostawałem same odmowy w sprawie pracy więc żeby o tym nie myśleć probowalem zająć myśli czymś innym.

Wieczorem znowu dopadł mnie marazm i przygnębienie. Przeglądając promocje lini lotniczych znalazłem ofertę do Baku, wylot za tydzień. Proces decyzyjny zajął mi raptem kilka chwil. Mam już bilet lotniczy, hotel i złożyłem wniosek o wizę. Jutro będę musiał powiedzieć o tym M bo do stolicy Azerbejdżanu planowaliśmy polecieć razem.

Opublikowano podroze | Otagowano , | Dodaj komentarz

Coraz mniej mi do śmiechu

Coraz mniej mi do śmiechu, coraz trudniej wykrzesać mi z siebie dobry nastrój, sile się, żeby wydobyć z siebie pozytywne myśli choć jak mantrę powtarzam sobie ten czas musi w końcu minąć, wszystko się ułoży, muszę skoncentrować się na celu, muszę tylko uzbroić się w cierpliwość i nie przestawać szukać.

Jestem w punkcie wyjścia, dokładnie tam gdzie byłem 12 miesięcy temu, głowa zaczyna mnie boleć kiedy o tym wszystkim myślę. Znowu zaczynam żałować dawnych decyzji, czasami przysłaniają one nawet wszystkie inne sukcesy i dokonania, które udało mi się  zrealizować. Probuje odganiać złe myśli i przywołać miłe wspomnienia, ale staje się to okrutnie ciężkim wysiłkiem. Marazm. Czasami wydaje mi się że chyba nie dam już rady, przygnębia mnie, że życie toczy się nie po mojej myśli.

Za dwa miesiące lecimy do z M do Azji, wydaje mi się że znowu uciekam, znowu zaklinam rzeczywistość a przecież jest źle.

Kilka dni temu zmienili nam daty wylotu z Hongkongu na Boracay i spędziłem przeszło 4 godziny na telefonie próbując to na nowo poukładać. Ciagle coś składam i naprawiam, mam tylko wrażenie że wszystkie działania są bezcelowe i tymczasowe, do następnego razu gdy znowu coś się rypnie i będę musiał zacząć budować od początku. Życie. Znowu mam pod górę.

Czasem mam ochotę cofnąć czas i wrócić tam gdzie byłem kiedyś, stres, niezadowolenie, frustracja, bezsenność niekończący się wkurw. Może gdybym padł na zawał albo dostał załamania nerwowego skończyłoby się to inaczej.

Nieustannie czegoś żałuję, próbuję wrócić na dawny tor i wyprostować swoje życie na nowo, ale nie udaje mi się to. 

Przestaje ufać swoim umiejętnościom, tracę pewność siebie a myśli niebezpiecznie zaczynaja kręcić się wokół myśli, że tak już zostanie, że nie uda mi się wyrwać z tego zaklętego kręgu niepowodzeń. Powoli przestaje wierzyć że coś się zmieni choć wciaż tli się we mnie iskierka nadziei, że kiedyś powiem sobie: nie było łatwo, ale było warto.

Opublikowano podroze | Dodaj komentarz