1 dzień w nowej pracy

Więc tak stawiłem się pierwszego dnia w biurze i od razu poczułem powiew młodości – wokół mnie kilkanaście nowych osób, a ja oczywiście statystycznie zawyżałem średnią wieku. Większość to juniorzy na pierwszym roku magisterki, dla części to pierwsza praca, dla innych druga z imponującym, dwuletnim doświadczeniem.

Po szkoleniu BHP przyszedł czas na rozdanie sprzętu. Laptop i telefon trafiły do mnie – wszystko pachnące nowością. Chwilę później okazało się, że jedna z dziewczyn dostała egzemplarz z historią… i to dosłownie, bo na klawiaturze wciąż były ślady po dżemie o nieznanym smaku. Poczułem, że los jednak ma do mnie słabość.

A potem nastąpił moment przełomowy dwie panie prowadzące spojrzały na mnie uważniej i oznajmiły, że przecież my się znamy, bo pracowaliśmy razem jakieś 20 lat temu. Czar młodzieńczego incognito prysł w sekundę. Od tej chwili przestałem być „jednym z nowych”, a zacząłem być „proszę pana”. Tak więc integracja przebiegła szybko i skutecznie.

13.04 wysyłają mnie do naszej fabryki 50 km za Wrocławiem. Będą pokazywali mi jak robią bułki, bajgle, rogaliki, precle, ciabaty, croissanty, pity, pampuszki, podpłomyki, suchary i tortille.

Mam piękny widok za oknem. Będę miał z tyłu głowy skąd mogę się rzucić jakby co.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 Responses to 1 dzień w nowej pracy

  1. Ultra's awatar Ultra pisze:

    O, będzie nowe doświadczenie, już gratuluję!
    Zasyłam serdeczności

  2. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Kto jak nie Ty dasz radę?

  3. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Wpadłam by zobaczyć, czy podróżujesz i jak daleko. Ufff… że tylko 50 km od Wrocławia. Będę spać spokojnie.

  4. Mam nadzieję, że dadzą Ci spróbować tych wyrobów. I że będą dobre.

Dodaj komentarz