Więc tak stawiłem się pierwszego dnia w biurze i od razu poczułem powiew młodości – wokół mnie kilkanaście nowych osób, a ja oczywiście statystycznie zawyżałem średnią wieku. Większość to juniorzy na pierwszym roku magisterki, dla części to pierwsza praca, dla innych druga z imponującym, dwuletnim doświadczeniem.
Po szkoleniu BHP przyszedł czas na rozdanie sprzętu. Laptop i telefon trafiły do mnie – wszystko pachnące nowością. Chwilę później okazało się, że jedna z dziewczyn dostała egzemplarz z historią… i to dosłownie, bo na klawiaturze wciąż były ślady po dżemie o nieznanym smaku. Poczułem, że los jednak ma do mnie słabość.
A potem nastąpił moment przełomowy dwie panie prowadzące spojrzały na mnie uważniej i oznajmiły, że przecież my się znamy, bo pracowaliśmy razem jakieś 20 lat temu. Czar młodzieńczego incognito prysł w sekundę. Od tej chwili przestałem być „jednym z nowych”, a zacząłem być „proszę pana”. Tak więc integracja przebiegła szybko i skutecznie.
13.03 wysyłają mnie do naszej fabryki 50 km za Wrocławiem. Będą pokazywali mi jak robią bułki, bajgle, rogaliki, precle, ciabaty, croissanty, pity, pampuszki, podpłomyki, suchary i tortille.
Mam piękny widok za oknem. Będę miał z tyłu głowy skąd mogę się rzucić jakby co.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
O, będzie nowe doświadczenie, już gratuluję!
Zasyłam serdeczności
Tak, moc doświadczeń już się zaręczała.
Kto jak nie Ty dasz radę?
Wpadłam by zobaczyć, czy podróżujesz i jak daleko. Ufff… że tylko 50 km od Wrocławia. Będę spać spokojnie.