Byle jak, byle jak najdalej…

Przez ostatnie kilka dni udało mi się zdobyć nowego kumpla, takiego, którego będzie się miało już na cale życie. To fajne uczucie mieć tego świadomość już teraz a nie wtedy, gdy będzie już na wszystko za późno. Coś starciem, ale i coś zyskałem – smutno mi było gdy wyjeżdżał…

Wczoraj miałem przedsmak tego, co czeka mnie już za kilka miesięcy, z jednej strony rozumiem rodziców, z drugiej współczuję dziewczynom – mam kilka miesięcy, żeby przygotować się do nowej sytuacji. Jeśli moi rodzice okażą się podobni do innych, to powinienem poważnie pomyśleć o wyjeździe do USA. Będą najukochańsi jak ja będą daleko od nich…Chyba lepiej być samotnym gdzieś z dala od bliskich, będę mógł sobie wtedy płakać do poduszki niemal dowoli…
W nocy myślałem sobie co mnie tak właściwie tutaj trzyma – za kilka miesięcy skończę studia i będę mógł robić co tylko chcę, plan 5 letni zakończę (oby z sukcesem) teraz przyjdzie czas na nowe wyzwania i plany. Perspektyw mam niby tak wiele, ale na coś musze się zdecydować. Żebym tylko wybrał właściwą drogę…

Żal byłoby mi tylko przyjaciół i znajomych, których tutaj zostawię, z wieloma pewnie stracę kontakt, od innych ucieknę i zapewne zapomnę. Odnośnie niektórych rozdziałów w moim życiu to akurat bardzo miła perspektywa…

I znowu jak najdalej uciec chcę…Jak najdalej stąd, jak najdalej chcę biec…

Chyba powoli zaczynam być zmęczony wiecznymi imprezami i pochłanianiem litrów alkoholu. Dzisiaj wybieram się laskami na balety, ale jakoś mniej się cieszę niż ostatnio to bywało…

Rodzice spotkali znajomych którzy 3 lata temu podróżowali po Stanach i poznali jakiegoś studenta z Wrocławia. Maine, Ogunquit – cholera ze ten świat musi być taki mały…
Może to jakieś przeznaczenie…

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz