W sobotę dwa tygodnie temu obudziłem się wcześnie rano, poczym z uśmiechem na twarzy zakomunikowałem matce rodzicielce, że nie nocuję dziś w domu tylko poza, w bliżej niesprecyzowanym miejscu.
Naturalnie oboje rodziców, myśląc w sposób wyłącznie linearny założyli opatrznie, że wyjeżdżam do kobiety swojego życia. Nic bardziej mylnego…
W niedziele A. miał uczyć się do egzaminu więc postanowiłem dać mu trochę wytchnienia i wróciłem do domu wcześniej – tylko bym go dekoncentrował tymi swoimi oczkami, w których „widać same tylko kurestwo”.
W domu nie mogłem jednak wysiedzieć, tak ładnie świeciło słoneczko. Telefony znajomych jak na złość milczały, dopiero brat wyciągnął mnie do Rynku na piwo i nawet pierwszy raz w życiu postawił mi kolejkę!
Potem niespodziewanie zadzwonił A., powiedział że tęskni, że się już wszystkiego „naumiał” a za niecałą godzinkę siedział razem z nami w Coffee Planet – drugi, najbardziej rozrywany i poszukiwany przez znajomych i przyjaciół człowiek. Naiwny myślałem, że tytuł najbardziej pożądanego i hołubionego przez towarzystwo należy do mnie (…słowo „gwiazdor” pasuje w tym kontekście jak ulał) a tu znalazł się jeszcze ktoś. Teraz wiem, że nie jestem sam a konkurencja czuwa… Tego niedzielnego wieczoru znów byłem pijany ze szczęścia i bynajmniej nie sprawił tego alkohol…
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.