Święta mam już za sobą

3 dni temu sprzątałem dom bo zbliżała się Wielkanoc, dziś robię to znowu bo teraz przecież trzeba posprzątać po świętach.
Spęd rodzinny trwał w moim wykonaniu zaledwie 4 godziny. O 13:59 wróciłem do Wrocławia.
Nie ma to jak żurek, biała tłusta kiełbaska, tony jajek, 4 rodzaje sałatek, kilka ciast no i wódeczka na śniadanie – osobiście nie pogardziłbym jogurtem z musli.
Chrześniak, którego nie widziałem 1,5 roku – tak jak myślałem – bał się mnie i ciągle uciekał. Nie pomogły nawet prezenty, którymi próbowałem go przekupić i nadrobić stracony czas.
Babcia przy śniadaniu snuła opowieści o swoich chorobach, głównie żylakach, wrzodach, o tym jak pięknie ksiądz proboszcz w kościele odprawił dziś mszę, i jak ludzie pięknie śpiewali. Nawet nie oszczędziła nam szczegółowych opisów niedoskonałości swojego ciała, nawet zabrała się za odwijanie bandaża żeby, co niektórzy mogli lepiej i bardziej precyzyjnie się przyjrzeć co może człowieka spotkać na stare lata.
Naturalnie na śniadanie spóźniliśmy się ponad 30 minut, ale gdy tato wybąkał że to dlatego że byliśmy na porannej mszy, babcia przerwała w pół słowa i dala spokój. Oniemiała, że zięć okazał się prawdziwą opoką dla tradycji i religii w naszej rodzinie. Ojciec po prostu momentalnie urósł w jej oczach. A tak naprawdę to strasznie wszyscy rano się guzdraliśmy i stąd ten poślizg.
Klan krytykował mnie, że wychudłem, że łysieje, że nadal nie mam żony i dziecka, że ciągle się bawię, podczas gdy mój młodszy kuzyn lat 22 – ma już żonę, dziecko i nawet mieszkanie. Jakoś wszyscy zgodnie przemilczeli nagle fakt, że nie pracuje, utrzymuje go matka, zakończył karierę naukowa na maturze i ma wyrok w zawieszeniu… no ale co tam – przecież najważniejsze że wie do czego służy mu fajfus!!!

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz