Zaklinanie dobrych zdarzeń

Bloga założyłem żeby nie mieć tzw. dołów. Od stycznia moje życie emocjonalne przypominało jedną wielką sinusoidę, od momentów ekstatycznych uniesień, zwykle mocno zakrapianych alkoholem po całkowite uczucie bezradności i beznadziejności, zniechęcenie do wszystkiego co było dotychczas ważne.

Niby nic mi nie było
Pojechałem do Polanicy, tryskałem humorem, sypałem dowcipami jak z rękawa. Mówiłem wszystkim, że mnie to nie obchodzi.
Potem zacząłem balować, co drugą noc wracałem nad ranem, mocno udzielałem się towarzysko, nocowałem niekoniecznie w swoim łóżku, dużo i często w siebie wlewałem, na zaliczenia przychodziłem na kacu, z nieodłączną puszką zimnej orzeźwiającej pepsi podczas gdy na dworze panował kilkunastostopniowy mróz, nie pojawiałem się na egzaminach, wymyślałem różne usprawiedliwienia przed znajomymi, kilku po drodze i tak straciłem. I ciągle uważałem, że nic mi nie było. Wszystkim mówiłem, że mnie to nie obchodzi…

Something’s missing and I don’t know why
I always feel the need to hide my feelings from you
Is it me or you that I’m afraid of
I tell myself I’ll show you what I’m made of
Can’t bring myself to let you go

Bad girl drunk by six
Kissing someone else’s lips
Smoked too many cigarettes today
I’m not happy when I act this way
I’m not happy, I’m not happy

Z perspektywy czasu nadal pozostaje raczej nierówny – jednego dnia zaskakuję i błyszczę a drugiego rozczarowuję, ale całość chyba jest ok i nadal nie przestaję nad sobą pracować
Tak bardzo spragniony byłem choćby najmniejszych sukcesów…
A teraźniejszość? Bilet do San Francisco już zarezerwowany, data wylotu ustalona, praca potwierdzona, mieszkanie mam, zaległe egzaminy zdane, pierwszy rozdział mojej pracy magazynierkiej merytorycznie oceniony został na pięć, w sercu wiosna, psychicznie czuje się bardzo dobrze, fizycznie niczego mi nie brakuje, mogę liczyć na przyjaciół, w domu wszystko się układa, od 5 maja zaczynam praktykę w firmie…

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz