Tyle slońca w całym mieście

Wczoraj, jak tylko skończyłem arcypodniecającą i ciepłą rozmowę telefoniczną z panem A. byłem tak podekscytowany, że musiałem dać upust swoim skołatanym, zdrożnym uczuciom i wziąć się za pisanie… Żeby przedobrzyć swój stan uniesienia, popijałem jeszcze swoją ulubioną kawę rozpustną i delektowałem nią swoje wysublimowane, delikatne podniebienie, ale bez nutki dekadencji, bo padłbym chyba z rozkoszy…
Najprościej rzecz ujmując miałem tzw. przypływ weny twórczej…
Niespecjalna to była pora na pisanie pracy, jednak próbowałem coś stworzyć i nawet miałem „lekkie pióro” – jeśli można tak powiedzieć o pisaniu na komputerze.
Rzuciłem się w wir opracowywania statystk i trzaskałem jedną tabelkę po drugiej, autoformatowałem, sortowałem, autodopasowywałem, malowałem wykresy, przeliczając co jakiś czas różne wartości. U autorki opracowania, z którego korzystałem do swojej pracy, z tytułem prof. dr hab., zauważyłem poważne luki z zakresu wiedzy z podstaw matematyki a dokładnie o dodawaniu i odejmowaniu liczb od 1 do 2000.

Wczoraj przypadkiem byłem na piwie w ogródkach z dziewczynami z włoskiego. Jako że słońce przygrzało plus fakt, że wzbudzam duże zaufanie u kobiet nasłuchałem się jakie to one mają problemy ze swoimi absztyfikantami, co je podnieca, co w seksie lubią czego nie, co sprawia im przyjemność, kto z kim ostatnio i gdzie, w jakich pozycjach, kto okazał się dobry w te klocki, kto głośniej krzyczał i wszystkie tego typu newsy. Jako reprezentant samców, (choć dodam, że ze śladowymi pierwiastkami żeńskimi) i przysłowiowy rodzynek w cieście musiałem bronić naszego honoru, tłumaczyć nasze męskie, zwierzęce instynkty. Wiadome jest także to, że „kobieta pijana = dupa sprzedana”, lecz tym razem zachowałem się jak prawdziwy gentleman i grzecznie pożegnałem przemiłe towarzystwo udając się prosto do domu.

Ok, wracam na pole walki z wiarą, że zdobędę się na wysiłek, nie zniechęcę się, będę próbował dalej, z nadzieją, że dziś znowu dam radę.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz