Taka to myśl przewodnia przyświecała mi głównie przez ostatnie kilka dni. Wiedziałem, że cokolwiek wydarzy się w pracy, muszę przeczekać, bo nie będzie miało to większego wpływu na mnie, skoro pod koniec miesiąca znikałem na dwutygodniowy urlop. A co będzie działo się w grajdołku w trakcie, jakoś mało mnie interesowało. Przez ostatnie kilka dni trzymałem więc głowę nisko, robiłem swoje i nie wychylałem się z niczym, byleby pozostawiono mnie w spokoju. Plotki o pracy na projektach w godzinach pracy amerykańskich stref czasowych okazały się prawdą. Po powrocie grozi mi bolesne zderzenie się z rzeczywistością, może nawet płacz i zgrzytanie zębami, konieczność zmiany pracy, ale z drugiej strony zaplanowałem wakacje w Syrii – przecież tutaj też może zadziać się wiele.
W piątek M. skutecznie popsuł mi humor. Nie byłem zły, po prostu rozczarowany nami dwojga, dotarliśmy do punktu bez wyjścia. Tzn. wyjście jest, M posunął się nawet o krok dalej i teraz czeka na moją reakcję. Nie dotarło to do mnie chyba jeszcze zupełnie, ale wiem że na cokolwiek się zdecydujemy, jakiegokolwiek rozwiązanie wybierzemy, wspólnie bądź osobno, ktoś będzie cierpiał.
„Rób co uważasz za konieczne, ja będę robił swoje.”
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
praca i oznaczony tagami
amore,
praca. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Bolesne są te Twoje ostatnie posty. Pamiętam, że już wcześniej zderzyliście się z kryzysem…
Nie potrafię wesprzeć, nie doradzę, bo sama jestem w dziwnym miejscu na swojej ścieżce życia.
Na dodatek też nie wiem, czy nie będę musiała szukać niebawem pracy…
Ostatnio świat chyba zwariował… No bo przecież nie ja!
Jeśli jesteś w dziwnym miejscu to polecam podróż w dziwne miejsce: Syria, Korea Północna, Gorski Karabach, Czad, Niger, Białoruś? To resetuje umysł i przywraca właściwa perspektywę. Wracasz do domu i kochasz wszystko i wszystkich wokoło.
Ps. Gdybys zdecydowała się na Mińsk daj znać, nigdy nie byłem 😂
😂 nigdy nigdzie nie byłeś ze mną :-))) To mogłoby być wyzwanie 🫣
To byłby reset ze wspomagaczem
O to to!
Zacisnąć zęby, nie dać się rozpaczy i dalej przed siebie po radość i pogodę ducha. Świat jest piękny, a życie za krótkie, by skracać go zmartwieniami.
Rozstania bolą. Nawet jeśli są z wyboru własnego, to boli. Ale trwać w nijakim związku, albo gorzej: w związku, który tylko rani… To już lepiej być samemu.