odliczanie

Dostałem wizę, dotarła do mnie wraz z paszportem więc śmiało mogę stwierdzić, że polecę do Libii. Lufthansa nie planuje w tym tygodniu żadnych strajków, hotele w Tunisie zarezerwowane, urlop zaakceptowany, ubezpieczenie wykupione, więc teraz tylko nagłe niespodziewane przeciwności losu powtrzymają mnie przed wyjazdem. Jutro zaczynam się pakować. Z perspektywy czasu cieszę się, że zdecydowałem się na pośrednictwo agencji w Rzymie, bez niej błądziłbym jak dziecko podróżując raz po raz do libijskiego konsulatu w Warszawie, któremu w najmniej odpowiednim momencie skończyłyby się wklejki wizowe do paszportu. Taką historię usłyszałam od dziewczyny, która podróżowała do Libii w listopadzie i praktycznie dzień w dzień warowała pod okienkiem w konsulacie w Warszawie w nadziei, że jakiś urzędnik konsularny w końcu zlituje się nad jej losem. Jedyny mankament jest taki, że na tyle bordowej okładki paszportu mam olbrzymią naklejkę z napisem Konsulat Libii w Rzymie. Próbowałem ją, zedrzeć ale bez uszkodzenia paszportu jest to trudno.

W niedzielę wpadłem do rodzinnego domu. Rodzice po prawie 2 miesiącach całkowitego wyłączenia od spraw bieżących, rachunków do zapłacenia, odseparowania od wnuczki, dzieci, poszli po rozum do głowy i chyba się dogadali. Nie interesuję się na jakich odbyło się to warunkach, najważniejsze że zaczęli ze sobą rozmawiać.

W pracy znowu wylało szambo. Aplikowałem na zewnątrz, w styczniu odbyłem dwie rozmowy, na trzeci etap, na który zostałem zaproszony, ten został wyznaczony bezpośrednio z klientem, którym okazał się…mój obecny pracodawca. Takie sytuacje zdarzają się tylko w consultingu. Suma summarum mój obecny pracodawca woli abym odszedł, bo wtedy zatrudni mnie jako konsultanta zewnętrznego płacąc przy tym większą stawkę godzinową. Dramat.

Na dawnym projekcie szranki i konkury trwają w najlepsze, wyleciała kolejna osoba a na ostatnim spotkaniu pani dyrektor zaczęła spotkanie od przypadkowego wypytania ludzi o ich wiek. Efekt? Dziwnym zbiegiem okoliczności najstarszy kolega wyleciał z projektu dziś, bo nie dowoził, popełniał błędy a wiadomo jakość musi być na 100%.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz