Cześć moja ulubiona koleżanko!
Postanowiłem napisać do Ciebie parę słów z okazji takiej, że dawno się nie widzieliśmy. List piszę trochę „na kolanie”, więc wybacz jeśli będzie trochę chaotyczny i z wieloma skrótami myślowymi.
Do krainy pełnej wzgórz, bagien, pagórków, torfowisk i opuszczonych zamczysk wyjechać mi się nie udało w tym roku. Przyznam szczerze, że bardzo to przebolałem, gdyż strasznie liczyłem na ten wyjazd. Z perspektywy czasu muszę przyznać, że jednak nie ma złego, co by na dobre nie wyszło. Teraz cieszę się, że jestem tutaj, w Polsce, bo wydarzyło się coś, na co warto czekać całe życie… Nie o tym będzie jednak ten list.
Na uczelni idzie mi jako tako, jeden przedmiot już zaliczyłem a inne czekają mnie w styczniu. Trochę boję się nadchodzącej sesji, bo jakoś nie potrafię się zmobilizować, ni to mi się nie chce, ni to energia mnie rozpiera, myśli krążą wokół innych spraw – jakąś melancholia lub fąfra mnie dopadła.
Moja pani promotor okazała się wspaniałą kobietą i bardzo konkretną za co wprost ją ubóstwiam. Mamy sobie wiele do powiedzenia, ale pomimo stosunku relacji student – wykładowca spotkania przebiegają w bardzo przyjacielskiej i partnerskiej atmosferze. Mam ciekawy pomysł na temat pracy magisterskiej, ale na razie cichosza!
Moja kuzynka A. obroniła się w październiku na ocenę bardzo dobrą a teraz pracuje w tym ośrodku na Obornickiej. Jest bardzo zadowolona, że pracuje w swoim zawodzie. Ostatnio mocno trzymamy razem sztamę i bawimy się w tych samych miejscach i imprezach.
Wiesz Olu, strasznie Cię lubię, mam nadzieję że pomimo upływu lat, różnych studiów i fascynacji, zawsze znajdziemy w sobie to coś, co nas do siebie przyciąga. Za każdym razem kiedy rozmawiam z kimś o swoich przyjaźniach, wspominam Ciebie i zawsze w myślach się uśmiecham. Nie zamieniłbym Cię na nikogo innego. Dość tej wazeliny, bo zaraz zrobi się zbyt ckliwie…
Newsy, ploteczki, podsłuchane:
– M&Ms rzuciły swoich chłopaków, niemal w tym samym czasie i z tych samych powodów. Teraz są same a M. dziwi się że nikt jej nie chce. Gdy wspomniałem coś niechcąco o jej wrednym charakterku, życiowym materializmie – o mało mnie nie zlinczowała. No cóż, nie jesteśmy doskonali, ale kłamać to ja jej nie będę.
– Sylwia S. po raz trzeci zmieniła temat pracy magisterskiej i chodź już prawie styczeń, jest nadal w polu i błądzi…
– Marysia ciągnie dwa kierunki studiów i jest jak rozpędzona lokomotywa. Podziwiam ją za to, że pomimo wielu zajęć, podwójnych stresów – potrafi nadal być życzliwa i taka koleżeńska.
– Mariusz też błądzi z tematem pracy.
– Ania S. pracuje u taty jakoś daję rady.
– Boba ciągnie dwa kierunki: germanistykę i coś z ekonomią i jest bardzo zadowolona.
– Galek znów na pierwszym roku polibudy
– Kamil T. i Oktawian jakoś brną na czwartym roku polibudy. Kamila spotkałem kiedyś w rynku i tak nam się fajowo gadało, że wylądowaliśmy w knajpie na piwie. Ciekawe doświadczenie tak powspominać stare dzieje.
– Kamil R. pracuje jako administrator sieci w Banku Zachodnim WBK na placu Kościuszki. Dostał tą pracę po znajomości. Na okres pracy wziął dziekankę.
– Grzesiu L. bryluje.
Ostatnio często bywam w kinach, teatrach i na wystawach. Nigdy za tym nie przepadałem, ale znalazłem w tym niesamowitą przyjemność. Koniecznie obejrzyj „Cześć Tereska” no i „Aberdeen”. „Tereska” to film dla Ciebie, bo o trudnych dzieciach, a „Aberdeen” – jeden z niewielu filmów, w którym istnieje nienaruszalne tabu czy też wartość, z której się nie kpi i nie żartuje. Warto! „Intymność” jest bezpłciowa, choć film jest podobno tylko o płciowości – no cóż coś w tym jest ale wrażenie robi mizerne.
Moja uczelnia coraz po raz kolejny urządziła półmetek dla wydziału GN. Za rok pewnie też skusimy się na jakiś bal magistra czy coś w tym stylu. Rewia mody oczywiście nadal istnieje, podobnie jak „świadczenie sobie wzajemnych usług marketingowych”…
Mam nadzieję, że zaraz po mojej sesji tzn. ok lutego uda nam się zobaczyć i pogadać. Lubię pisać listy, ale pogaduszek w cztery oczy nie da się porównać czy też zastąpić niczym innym.
Trzymaj się ciepło, walcz o swoje, no i wesołych świąt.
Mam nadzieję, że nie zanudziłem Cię swoim listem a za wszelkie błędy ortograficzne bardzo przepraszam. Ostatnio dają mi się we znaki…
Serdeczności
P Sz
Wrocław 21 grudnia 2001 r.
