Dzisiejszego poranka moja matka dostała podwójnej miesiączki, na dodatek włączył się jej dopierdalacz potem jednocześnie problemator i instynkt sprzątaczki, a w konsekwencji odezwały się geny SSmanki z obozu pracy i bezwzględnego dyktatora z 30letnią praktyką w zawodowym dręczeniu ludzi. Narzekaniom, piętrzeniu pseudo problemów rodem z kolorowych czasopism dla kobiet w wieku średnim nie było końca. Zostało mi tylko jedno – ewakuować się z domu w trybie natychmiastowym. Biedny nie zdążyłem nawet zjeść śniadania ani wypić aromatycznej kawy, która postawiłaby mnie na nogi.
Na szczęście zadzwonił M. i uratował mnie! Ugościł pysznymi ciastkami i słodyczami w swoim nowym mieszkaniu gdzie w wygodnym zestawie wypoczynkowym spędziłem przyjemnie kilka godzin…Wróciłem dopiero o 4 a na znak protestu nie zjadłem nawet obiadu – wezmę ich głodem!
Dzisiaj przypomniałem sobie to jak bardzo chciałbym mieszkać sam, być niezależnym, chyba nadszedł czas żeby poważnie zacząć o tym myśleć, bo inaczej po prostu zwariuję…
Nie chce narzekać, ale dzisiejszego poranka wprost się zagotowałem, para gwizdała uszami i mało brakowało a przestałbym się kontrolować…

mamusie potrafią wkurwiać!!!skarbie,głowa do góry. kiedys musi byc lepiej!!!!