z życia rodziny

Dzisiejszego poranka moja matka dostała podwójnej miesiączki, na dodatek włączył się jej dopierdalacz potem jednocześnie problemator i instynkt sprzątaczki, a w konsekwencji odezwały się geny SSmanki z obozu pracy i bezwzględnego dyktatora z 30letnią praktyką w zawodowym dręczeniu ludzi. Narzekaniom, piętrzeniu pseudo problemów rodem z kolorowych czasopism dla kobiet w wieku średnim nie było końca. Zostało mi tylko jedno – ewakuować się z domu w trybie natychmiastowym. Biedny nie zdążyłem nawet zjeść śniadania ani wypić aromatycznej kawy, która postawiłaby mnie na nogi.
Na szczęście zadzwonił M. i uratował mnie! Ugościł pysznymi ciastkami i słodyczami w swoim nowym mieszkaniu gdzie w wygodnym zestawie wypoczynkowym spędziłem przyjemnie kilka godzin…Wróciłem dopiero o 4 a na znak protestu nie zjadłem nawet obiadu – wezmę ich głodem!

Dzisiaj przypomniałem sobie to jak bardzo chciałbym mieszkać sam, być niezależnym, chyba nadszedł czas żeby poważnie zacząć o tym myśleć, bo inaczej po prostu zwariuję…
Nie chce narzekać, ale dzisiejszego poranka wprost się zagotowałem, para gwizdała uszami i mało brakowało a przestałbym się kontrolować…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to z życia rodziny

  1. Nieznane's awatar Madi pisze:

    mamusie potrafią wkurwiać!!!skarbie,głowa do góry. kiedys musi byc lepiej!!!!

Dodaj komentarz