Pomysł na życie

Minął kolejny tydzień a ja nadal nie wygrzebałem się z oparów zimowej sesji. Ciągle biegam za tymi z tytułami mgr, dr, prof. ale jakoś wszędzie się spóźniam, kogoś nie ma, jest chory, zajęty. Robię wokół siebie mnóstwo zamieszania ale brak jest konkretnych efektów, wymiernych korzyści czy choćby małych sukcesów.

No właśnie, udało mi się nazwać stan, w którym obecnie się znajduję: bardzo brakuje mi sukcesów w moim życiu, jakichkolwiek, choćby najmniejszych. Nieważne czy dotyczyłyby sfer życia zawodowego czy osobistego. Sukces w oczach ludzi jest bogiem, jest najgłośniejszym mówcą świata. Chociaż bywa i karany, trzeba przecież spotykać się z ludźmi, których przedtem można było ignorować;)
Pocieszam się jednak czymś innym: oczywiście Piotrusiu, nie udało ci się i może nigdy ci się nie uda, ale znowu zdobyłeś się na wysiłek, nie zniechęcaj się i próbuj dalej…
Jedyną ostoją wydaje mi się być teraz praca, jakakolwiek, choćby poniżej mojego poziomu, choćby mechaniczna. Inaczej smutek zacznie mnie zżerać…Może tylko praca ma sens w życiu a wszystko inne to bardziej lub mniej męczące dodatki?

Spotkałem się z M&M na poniedziałkowej posiadówie w Guinessie. Nie zapomnę ilu znajomych wtedy spotkałem, nie wiedziałem wprost, w której loży mam usiąść, z kim się przywitać najpierw, do kogo przysiąść się na te parę minut…
Konkluzja I: nie ja jeden mam kłopoty, za przeproszeniem – ja nie mam żadnych.
Konkluzja II: zasadniczą rzeczą w rozpoznawaniu wielkości człowieka jest jego życzliwość. Jeśli pracujesz z ludźmi, ale brak ci życzliwości dla nich to lepiej nie wykonuj tego zawodu. Jeśli masz kilkanaście lat, masz w sobie życzliwość, pracujesz nad sobą, czyli tworzysz swoją autonomiczność i możesz o sobie powiedzieć: mam swoje zalety, jestem życzliwy, wykształcony, zdyscyplinowany wewnętrznie, odpowiedzialny, solidny…to musi ci wyjść w życiu i na pewno wyjdzie. Nie będę martwił się tym, że do 35 roku życia nie będę miał samochodu i willi. Ci, którzy je mają być może około 40. nie będą mieli dość siły dojść do tej willi. Rozłóż w czasie swoje istnienie i nie zgub jednego: nie zaniedbuj prawdziwych przyjaciół. Zawsze jednak najpierw pytaj o siebie, właśnie siebie a nie innych.
Konkluzja III: ucz się, dąż ciągle do doskonałości i wiedz maksymalnie dużo na temat tego, co robisz lub chcesz robić. Tylko to daje szansę na sukces przy ogromnej konkurencji. Pewną inwestycją jest wiedza. Zawsze trzeba inwestować w wykształcenie własne, potem swoich dzieci. Najgłupszym rozwiązaniem jest pozostawienie dzieciom pieniędzy.

Odbyłem wczoraj bardzo pouczającą rozmowę z Mareczkiem. Zaskoczył mnie swoją szczerością a jesteśmy dla siebie praktycznie obcy. I jego dotknęła choroba zwana Skorupą. Próbuję znaleźć jakieś wytłumaczenie dla postępowania P. Ma on prawo zmieniać zdanie, tak po prostu, ma prawo prosić ludzi o pomoc a oni zawsze mają prawo mu odmówić, ma prawo zachowywać się niekonsekwentnie, nielogicznie lub głupio nawet, jeśli nie jest platynową blondynką, może popełniać tyle błędów, na ile przyjdzie mu ochota. Tylko czy on liczy się z konsekwencjami? Może spotkam się z nim w przyszłym tygodniu, tylko co z jego prawem do prywatności…?

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Pomysł na życie

  1. Nieznane's awatar Robin pisze:

    Saberq…pamiętaj:nie zniechęcaj się niepowodzeniami,bo tylko kolejne próby mogą przynieść wymierny i często nieoczekiwany efekt…Motto na dziś i na życie” KOŁAMI ŚWIATA OBRACAJĄ MAŁE DŁONIE…”
    Pozdrawiam jak zwykle mucho i serdecznie.

Dodaj komentarz