Dzisiejszy dzien byl jak codzien. Od po prostu kolejne 24 godziny spedzone pomiedzy praca, wykonywaniem obowiazkow, znajomymi, zmaganiem sie z pseudoproblemami rzeczywistosci. Nic specjalnego sie nie wydarzylo, razem z M&Ms odebralem ich gosci z Wawy, wpadlismy na obiad do Havany, poogladalismy sobie „kolorowe ptaki” w niej pracujace, teraz jestem w domu.
A. ma przyjechac i pozeganc sie ze mna zanim wyjade. Jedzie do mnie ze Szczyrku i jestem zly bo znow sie spoznia. Jak kogos nauczyc punktualnosci?
Jutro o 5:23 mam pociag. Wybieram sie do Tomaszka na wodeczke. To bedzie epokowa chwila, pierwszy raz zamiast gdzies na obczyznie, spotkamy sie na polskiej ziemii – juz nie na amerykanskiej jak to zwykle bywalo. Tradycji musi stac sie jednak zadosc: bedzie wodeczka, tequila, zagrycha i Marlboro Light 100’s.
Nie lubie Warszawy ale co mi tam…
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
to ty pijesz ????heheh. my w sobote do 4 rano opijalysmy ….ale bez ciebie to jakos inaczej bylo :))