Moi rodzice dziś w nocy o 0.40 mieli lot do Hurghady. Nie planowałem nigdzie wychodzić, ale po południu zgadałem się z L. i o 23.00 umówiliśmy się przy fontannie.
Odstawiłem w domu niezłą szopkę udając, że kładę się spać, wziąłem prysznic, wskoczyłem w piżamkę nie dając rodzicom pretekstu do myśli, że ich syn wybywa dziś na noc.
Nie wiem po co w ogóle tak kombinowałem, przecież jestem już dużym chłopcem…
Poszliśmy pod „Złotego Jelenia”, do „la hawany”, „Coffee Planet” skąd wyrzucili nas o 3 nad ranem. Z braku laku trafiliśmy do „Zielonego Koguta” a o 7.00 witaliśmy słońce na pl. Katedralnym.
Jeszcze nigdy wcześniej nie byłem pijany o tak wczesnej porze, gdy wróciłem do domu mój brat właśnie zaczynał śniadanie – nawet nie zauważył, że nie nocowałem w domu…
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
