Ostatni dzień w pracy

„Dzien dobry Panie P,

wlasnie przeczytalam Pana maila i jestem wstrzasnieta.
Bardzo Panu dziekuje za bardzo mila dotychczasowa wspolprace,
naprawde nie czesto spotykamy na swej drodze osoby z ktorymi chce
nam sie rozmawiac a Pan jak najbardziej do takich osob nalezy.
Mam nadzieje, ze ta zamiana w Pana zyciu zawodowym odbije sie
tylko i wylacznie pozytywnym echem, czego oczywiscie Panu mocno
zycze.
Panie P. nowy rozdzial przed Panem i tylko Pan zadecyduje jak go
nazwac:-)))
Nowe plany, nowe mozliwosci – nic bardziej nie rozwija jak
poszukiwanie nowych sciezek!
Zycze Panu oby droga, ktora Pan wybierze byla usiana szczesciem i
satysfakcja.
Trzymam za Pana kciuki!
Pozdrawiam goraco (wbrew temu co za oknem)”
M.D.

„Czesc P.,

mam nadzieje, ze znajdziesz prace która Ci sie spodoba i da satysfakcje.
Mi tez sie dobrze wspólpracowalo mimo problemów, które nie ukrywam, spadly
na Was zupelnie niezasluzenie. Czasem tak bywa.

Widze, ze poznales juz nasza firme, dobrze, ze Cie to nie zniechecilo bo z
… jak z kobieta trzeba miec duuuuzo cierpliwosci i wyrozumialosci 😉 ale
nie wysztkie kobiety sa przeciez zle, choc wszytkie czasem maja gorsze dni
;))

Zapraszam na piwo w Poznaniu, jezeli zawitasz kiedys w te okolice.

Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia.
Wszystkiego dobrego”

Waldi

„Panie P,
Ja tez bardzo sobie cenilam wspólprace z Panem. Mam nadzieje, ze szybko
dostane informacje od Pani M.K. dotyczaca Pana wynagrodzenia, za
dobrze wykonana prace. Z przyjemnoscia zrobie Panu przelewik.
Pozdrawiam i zycze sukcesów.
Z powazaniem.”
M.O.

Hm, jeszcze to do mnie nie dotarło…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz