Moje frustracje

 
Zastanawiam się, dlaczego czasem jestem taki niezdecydowany? Z czego to wynika? Czy zawsze tak będzie, że nie będę potrafił podjąć jednoznacznej, prostej decyzji? Czy w ogóle opłaca się ryzykować i doprowadzać swoje kontakty do tak kruchej bariery, jak decydowanie o wszystkim w jednej chwili? Przecież, jeżeli kogoś poznaję, to z czasem jestem wstanie wyrobić sobie o nim własną opinię… Jestem niezdecydowany, chcę przeżyć coś na kształt przygód. No i przeżywam… Może dzieje się to ze strachu przed konsekwencjami, z obawy o utratę czegoś, co wydaje mi się być dostateczne, a nie mam sił, żeby szukać czegoś wspaniałego, a także z wygodnictwa czy wręcz z lenistwa. Moje własne słabości przekładają na brak umiejętności podejmowania decyzji w podstawowych dla mojego życia sprawach. Takie niezdecydowanie jest potem powodem wielu cierpień, płaczu, rozpamiętywania minionego czasu, i doprowadzi mnie do przyszłości, jakiej po prostu ani ja ani nikt inny nie chce: do życia w osamotnieniu… Od dziecka rodzice uczą mnie, że trzeba wybierać i decydować. W miarę upływu lat moje decyzje nabierają wagi, podobnie jak moje wybory. No i staram się wybierać ze świadomością konsekwencji wyborów, nie zawsze mi to wychodzi no, ale… wybieram.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz