Przedsylwestrowe manewry

Wczoraj na spotkanie ze swoim nowym ragazzo wyciągnęła mnie z K. nasza wspólna koleżanka A.
Naturalnie jak zwykle okazało się, że A. miała świetny gust, facet palce lizać tylko że wyglądem przypominał raczej Pakistani niż Italiani, wesoły, radosny i z rozbrajającym uśmiechem, że tylko sie zakochać.
Pod Kogutem biesiadowali do 2. nad ranem, ja wyrwałem się wcześniej przyrzeczywszy że następnego dnia przyjadę podziwiać nową siedzibę Miss P. przy w plombie przy ulicy Jedności Narodowej.
Imprezka była całkiem udana, spotkałem całą śmietankę ze studiów, opiłem sie winem a nad ranem jak wracałem do domu w strasznie śnieżną noc, na samą myśl o balu, który zaczynał się za kilkanaście godzin, wybuchłem śmiechem. Moje życie ostatnio to ciąg imprez i wypadów do knajp i hotelowych barów…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Przedsylwestrowe manewry

  1. Nieznane's awatar madzia pisze:

    a ja jako twoja nieodlaczna towarzyszka tych imprez,choc czasem mnei wymieniasz na mniej atrakcyjny model:)))
    spoko,u mnie okres imprez na okrąglo:)

Dodaj komentarz