Czasem ma się ten zmysł i przeczucie, że partner myśli o rozstaniu. Co zrobić, żeby go zatrzymać przy sobie? Przeczytałem ostatnio, że nic!
czy można tak naprawdę zrobić coś, by ktoś drugi chciał zostać? Można i trzeba próbować stworzyć takie warunki dla związku, by był on harmonijny i długotrwały. Może np. zrezygnować z nieustannego jego kontrolowania?
Nie przychodzi mi to jednak łatwo, nie jest to moje naturalne zachowanie. Podświadomie wierzę, że moje życie będzie szczęśliwe i satysfakcjonujące, gdy będę je kontrolować, gdy będę kontrolować tych, których kocham.
Niby rozumiem, że miłość to nie chęć posiadania drugiej osoby, lecz wspieranie jej w jej marzeniach, planach, pomysłach na życie, bo wtedy wzrasta więź między partnerami i jest ona nie do zerwania.
Sam często o tym zapominam.
W związkach istnieje chyba zasada – im bardziej starasz się dostać od partnera uczucie, lojalność tym mniej tego otrzymujesz. Tak jest trochę z miłością, jeśli nie staram się przytrzymać partnera, jeśli pozwalam mu być takim, jaki jest i kochać, jak potrafi wtedy mogę chyba liczyć na prawdziwe mocne uczucie.
Ciągle doświadczam chwilami uczucia pustki, którą staram się zapełnić różnymi zajęciami, pracą czy związkiem opartym na miłości. Ponoć jest tak, że nasza wewnętrzna pustka pochodzi z tego, że nie w pełni akceptujemy i kochamy samych siebie, że nie znajdujemy kogoś/czegoś, kto wypełni naszą pustkę na zawsze.
Jeśli moje szczęście uwarunkowane jest tym, czy i jak bardzo ktoś tam mnie kocha to chyba bardzo liche będzie to moje szczęście zwłaszcza, kiedy mój partner ma dołek.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami
Mądrości,
związek. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.