Sklep „za rogiem” – czyli odkrywanie natury sprzedawcy

Zaprosił mnie kolega.
Jako że nie wypadało przychodzić w gości z pustymi rękami najpierw udałem się do sklepu delikatesowego na Oporowie w celu nabycia markowego produktu wysokoprocentowego.
Wchodzę, jest już grubo po 21.00, za ladą stoi mężczyzna ok. 30-tki, wysoki, dobrze zbudowany, przepakowany, wygolona do skóry seksowna czaszka, ma bardzo męski, przyjemny tembr głosu, serdeczny uśmiech, miłe spojrzenie i takie „ruszające się” brwi.
Odzywa się we mnie natura…
Początkowo rozmowa toczy się wokół zakupów, niby przypadkiem sprowadzam ją na inny tor, ale też „neutralny”. Przyjemnie nam się rozmawia, próbuję przedłużać rozmowę…

Wychodząc rzucam nagle zupełnie niespodziewanie:
– O której Pan kończy? – mój ton i barwa głosu nie różnią się niczym od pytania o cenę ogórków.
Nie dosłyszał albo wydaje mu się, że źle zrozumiał:
– Przepraszam…?
– …O której Pan dziś kończy? – powtarzam pytanie i rzucam uśmiechem, patrząc mu przez cały czas prosto w oczy.
W tym momencie na jego twarzy pojawia się lekki uśmiech i wszystko mówiące spojrzenie, jest lekko zakłopotany… może zażenowany moja bezpośredniością, ale wiem na pewno, że nie jest oburzony…
– Proszę? – pyta znowu i zaczyna się dziwnie uśmiechać odkrywając już teraz zupełnie swoją naturę
– Pytam, do której otwarty jest dziś sklep…?
Pan w ułamku sekundy robi się widocznie zakłopotany, jego twarz robi się czerwona…

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz