Weekend

Minął weekend. Jeszcze w piątek na samą myśl o nim robiło mi się smutno.
Nie miałem żadnych specjalnych planów, myślałem że będzie to jeden z tych nudnych zmarnowanych weekendów, które przesiedzę w domu bezmyślnie oglądając TV.
W sobotę K. wyciągnęła mnie do kina na premierę. 21 gramów pod żadnym względem mnie nie ujął, nie opowiedział też żadnej niezwykłej historii.
Przed północą wylądowaliśmy jeszcze w La Scali na późnej kolacji – okazało się, że nie tylko my byliśmy tam ostatnimi gośćmi. W sali restauracyjnej na piętrze bawił się W. Pszoniak!
Potem na koniec jeszcze szklaneczka czegoś mocniejszego w barze, dużo dużo rozmawiania i tak w łóżku wylądowałem dopiero po 3.
Wczoraj wybrałem się na długi spacer po Starym Mieście, bez żadnego celu, w sumie potrzebowałem pomyśleć.
Na Ostrowie zupełnie przypadkiem spotkałem chłopaków z Opola. I tak spacer zakończył się wizytą w H2O, a spotkanie przypieczętowane kilkoma kuflami piwa, grą w bilard i porannym bólem głowy.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz