Minął weekend. Jeszcze w piątek na samą myśl o nim robiło mi się smutno.
Nie miałem żadnych specjalnych planów, myślałem że będzie to jeden z tych nudnych zmarnowanych weekendów, które przesiedzę w domu bezmyślnie oglądając TV.
W sobotę K. wyciągnęła mnie do kina na premierę. 21 gramów pod żadnym względem mnie nie ujął, nie opowiedział też żadnej niezwykłej historii.
Przed północą wylądowaliśmy jeszcze w La Scali na późnej kolacji – okazało się, że nie tylko my byliśmy tam ostatnimi gośćmi. W sali restauracyjnej na piętrze bawił się W. Pszoniak!
Potem na koniec jeszcze szklaneczka czegoś mocniejszego w barze, dużo dużo rozmawiania i tak w łóżku wylądowałem dopiero po 3.
Wczoraj wybrałem się na długi spacer po Starym Mieście, bez żadnego celu, w sumie potrzebowałem pomyśleć.
Na Ostrowie zupełnie przypadkiem spotkałem chłopaków z Opola. I tak spacer zakończył się wizytą w H2O, a spotkanie przypieczętowane kilkoma kuflami piwa, grą w bilard i porannym bólem głowy.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mjanmar
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
