Zenek mnie dziś wymęczył i zdycham

Pierwszy kontakt z dwumetrowym barczystym Zenkiem był niezapomniany.
Przyszedłem punktualnie, przygotowany, ubrany jak należy na pewno wyglądałem najlepiej. Jednak po samej 15 minutowej rozgrzewce m.in. na stepperze miałem kompletnie wszystkiego dość, chciałem żeby był już koniec.
Zenek patrzył na mnie fachowym okiem i wcale nie ukrywał, że jak na jego oko to fanem sportu nigdy nie byłem, (bo ja fanatykiem nie jestem niczego!!!) przegonił mnie przez długie 70 minut po sali aż się 2 razy porzygałem, bo się obżarłem jak świnia przed treningiem.
Ludzie ze mnie lali jak musiał mi wymienić hantle na lżejsze, 3 serie po 15 powtórzeń na ławeczce zakończyłem już po pierwszej serii, bo potem samodzielnie wyciskać rady nie dałem, wylałem z siebie litry potu, nawet do sauny ze zmęczenia nie dałem rady wejść. Siedząc na ławeczce w szatni czułem się wypluty, ogólnie wyczerpany, ale szczęśliwy.
A na koniec dostałoby się pani z recepcji. Dala mi kluczyk do szafki na najwyższej półce, żeby do niej sięgnąć po treningu musiałem podtrzymywać sobie ramię ręką nie mniej zresztą zmęczoną.
Na koniec usłyszałem tylko od Zenka: tylko wróć tu pojutrze i się nie zniechęcaj.
Nie popisałem się w pierwszym dniu, czuje już powoli zakwasy, po południu mało jadłem, bo żołądek mi się buntował.
Teraz idę z M. do kina.
Coś mi się zdaje, że sylwetka jak u tego pana z plakatu oznacza dla mnie długą i mozolną drogę przez cierpienie i pot. Oby starczyło mi zapału.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz