Swojego czasu miałem dużo znajomych, otaczałem się gronem osób i było świetnie. Ile razy potrzebowałem towarzystwa, spotkać się, pogadać, jakiegoś kumpla/kumpeli do piwa, nagłego wyjścia do miasta o 22.00 zawsze był ktoś – wystarczyło wybrać numer z telefonu.
Nie było z tym problemu, bo w komórce miałem dziesiątki numerów do znajomych i zawsze znajdowałem kogoś, kto akurat miał czas i ochotę by się spotkać.
Od jakiegoś czasu wszystko się zmienia, część numerów pokasowałem, część znajomości była tak płytka że nie miałem ochoty ich ciągnąć, część ludzi zmieniło numery, część znajomości umarło, duża część osób wyjechała zagranicę, ludzie znaleźli swoje miejsce w życiu i nie mają czasu na starych znajomych.
Nie mam do kogo wysłać SMSa żeby spotkac się od tak, po prostu, z potrzeby chwili.
W moim telefonie niewiele pozostało prawdziwych kumpli, na których mogę liczyć. Smutne to trochę, ale taka jest chyba kolej rzeczy…
Tak bywa, tak chyba już jest. Nowe zycie, nowe sprawy, nowi znajomi.
Tamte lata nie wrócą nigdy więcej…
A. przedstawiła mi dziś swojego narzeczonego Stefano. Włoch, z Rzymu, 30 lat, przystojny jak diabli, uśmiech zniewalający, gdyby nie był tym kim jest sam bym się za niego zabrał.
Jest szansa że polecę razem z nią do Rzymu w lutym, miałbym okazję poznać wtedy jego najlepszego kumpla, który lubi to co ja;)
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.