Barcelona – dzień 5

i zaczynają się schody…
Na szkoleniu siedzę i czasami zastanawiam się, co ja tutaj właściwie robię.
Myślałem, że po pracy będę biegał po Barcelonie rozkoszując się urokami tego wyjątkowego miasta. Na razie jest tak, że wracam do pokoju i marzę o tym, by walnąć się do łóżka bo przede mną jeszcze czas kiedy trzeba usiąść i przejrzeć materiały z poprzednich dni szkoleń. Nie chce mi się, ale zmuszam się do wysiłku – w gruncie rzeczy nie uczyłem się tyle nawet podczas studiów…

Wśród nowych znajomych zaczynam dostrzegać osoby, które darzę większą lub mniejszą sympatią.
Ideały, którymi karmiono mnie podczas szkoleń przegrywają w konfrontacji z rzeczywistością…
Nie da się sprawić tego, by wszyscy się lubili. Mam z tymi ludźmi efektywnie pracować, ale to nie znaczy wcale, że musimy się lubić…

Dziś jak wrócę do pokoju znów odwalę schemat: kąpiel, papieros, drink, papieros, Rai Uno, CNN i BBC.

Nie mam siły jechać do Barcelony na te kilka godzin przed snem, ale w sobotę na pewno pojadę.
Wczoraj pojechałem zrobić rekonesans, przypomnieć sobie miasto, zrobić rozeznanie, co gdzie jest, jak tam dotrzeć by w weekend tylko czerpać przyjemności.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz