Od kilku dni zalatwiam sprawy zwiazane z kupnem mieszkania, byl taki moment we wtorek kiedy pomyslalem, ze wszystko diebli wzieli bo nie moglem zgrac wspolnego terminu dla notariusza, wlascicieli mieszkania i babaki z banku.
Juz myslalem ze bede wprowadzal sie pod koniec sierpnia…
W czwartek jednak cudem spotkalismy sie u notarusza, zostawilem u nego ponad 5 tys i zalowalem ze sam nie mam takiej fuchy jak on. Potem byl zaraz bank i uruchamianie kredytu, jeszcze stres gdy okazalo sie ze nie wszystko jest tak jak mialo byc, na koniec klotnia ze starszymi i ogolne zniechecenie. Na drugi dzien nie bylo lepiej, w sumie klocilismy sie 3 razy, glownie o pieniadze…
Duzo emocji towarzyszy kupowaniu mieszkania, musze o tym pamietac na przyszlosc.
Do Polski znow przylecieli chlopacy z UK, w poniedzialek zaliczylismy wspolna imprezke na Rynku, potem byla jeszcze jedna, druga i czwarta. Powiedzieli mi ze bede przyjezdzac do nas co miesiac i zostawac po 10-14 dni – chyba sie przez nich stocze…
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.