Co mnie nie zabija…to mnie przeczyszcza

Odkąd zamieszkałem sam w kwestii gotowania, sprzątania, prania, terminowego płacenia rachunków i innych spraw związanych z mieszaniem na swoim – mam „wolną rękę”. Może nie jem frykasów i wyrafinowanych śniadań, obiadów, podwieczorków i kolacji, ale też nie głoduję…przynajmniej już teraz.
W mojej lodówce zawsze jest ketchup, majonez, musztarda, kawa, pomidory i piwo. Przechodzę etap eksperymentowania z łączeniem składników, które akurat mam pod ręka a których nigdy nie przyszłoby innym na myśl połączyć.
Jest jednak pewna granica, której nie przekraczam. Choćby nie wiem, jak byłoby źle nie skusiłbym się nigdy na ketchup z pomidorami albo pomidory w majonezie. Nie dbam co do siebie pasuje a co nie. Co mnie nie zabija to mnie przeczyszcza….
Mamuśka o mnie dba. Ile razy wpadnę do rodziców zawsze wpycha mi do ręki torbę pełną smakołyków: ser pleśniowy, kurczaka, schab, pierożki, zupę szczawiową i żurek, capuccino, polędwicę żółty serek, palcuszki, marcepan, twarożek, banany i pomarańcze.
Zupełnie mnie nie rozumie, dziwi się że wolę wydać pieniądze na bary, kino i jedzenie na mieście.
Kochana ta moja mamuśka.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Co mnie nie zabija…to mnie przeczyszcza

  1. Nieznane's awatar madi pisze:

    mamunie są the best:)
    a już najlepsze są kiedy wpadają do nas i myja nam kible albo podłoge na kolanach:)))))))))))

Dodaj komentarz