Niezaprzeczalnym plusem bycia singlem jest to, że można się spotykać ze swoimi dawnymi miłościami bez poczucia winy i udawania ze zamiast na sentymentalna randkę idzie się do sklepu kupić suszarkę na pranie czy kreta do wc. Może inni czerpią radość ze spotkań ze związkofobem, gdy nie żywi się już chorobliwej nadziei wyleczenia mnie z tej przypadłości. Poza tym łatwo decydują się na intymne randez-vous, bo mogą liczyć na całkowitą dyskrecję. Powściągliwość w udzielaniu informacji jest cechą, którą powinien od kołyski pielęgnować i doskonalić każdy zatwardziały, acz towarzyski singiel.
Jestem jak chodząca gwarancja dobrej zabawy, bez konsekwencji porannego kaca. Zabawię, ugoszczę, skomplementuję a szczegóły spotkania, choćby najbardziej pikantne zawsze zachowuję dla siebie
W dziedzinie udanych związkowe jestem chodząca porażką, zwykle jestem partnerem nieobecnym, bo ciągle w pracy – nawalam, więc niemal za każdym razem.
Przed nikim nie muszę się spowiadać, dlaczego wracam do domu o szóstej nad ranem. Przy śniadaniu w swoim domu mogę kruszyć chlebem na stół, kubek po kawie zostawić w łazience, a skarpetki posiać tam gdzie zdjąłem je poprzedniego wieczora.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
Mądrości,
związek. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.