Spotkałem się z kumplem, z takim co w teatrze grywał, w filmach, nawet nagrodę dostał na festiwalu w Gdyni i specjalnie na tę okoliczność wrócił do Polski z warsztatów w USA.
Ale w stolicy w ogóle mu się nie wiodło, długo nic, dorywczo jakieś reklamy, potem epizod w serialu i tyle.
Wyjechał do Anglii szukać szczęścia.
Jak byłem w Yorku miałem do niego wpaść w odwiedziny, ale do Londynu na dłużej niż przejazdem nie było mi po drodze, poza tym kiedy ja miałem wolne on pracował więc nie było nam dane się spotkać.
Przyjechał do Wrocławia na kilka dni, zadzwonił w nocy i na drugi dzień siedzieliśmy już w Rynku na piwku, opowiadając sobie ostatnie kilka miesięcy życia.
Dzwoniliśmy do siebie kilka razy zarówno tu w Polsce, jak i gdy byłem w Anglii. Za każdym razem systematycznie ucinał temat czym zajmuje się w Londynie.
Teraz wydało się, że robi karierę w klubie go-go jako męski stripteaser,.
Ma ku temu warunki, ładne ciało, nieźle się rusza, nawet śpiewa, lubi przebierać się w kostiumy strażaków, hydraulików, świętych Mikołajów, rekrutów i podobno nieźle na tym wszystkim wychodzi, na szczęście od czasu do czasu chodzi też na castingi.
Do Polski przyjechał zrobić sobie lifting twarzy, bo mu agentka doradziła, żeby wygładził sobie bruzdy na twarzy.
Jest całkowicie wyzwolony, bez zobowiązań, wydaje się być taki beztroski i szczęśliwy.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.