Impresje

Witaj!
Nieźle się miewa stara, dobra Anglia. Nie wiem dlaczego my, „kontynentalni” darzymy ją takim sentymentem. Może przez ten specyficzny klimat elżbietańskich uliczek wplatających się z gracją w XXI letnia atmosferę? A może, raczej Wiktoriański duch zwycięstwa i przetrwania , emanujący z pomnika Królowej przed Pałacem Buckingham. Może poplątane ścieżki metra, gdzie można zanurzyć się pod ziemię i jechać, jechać… żeby znaleźć się w zupełnie innej okolicy podmiejskich rezydencji otoczonych wysokim płotem
z czerwonej cegły i okolonych rozległymi równinami, na których zwłaszcza na wrzosowisku, grasują wichry i cień psa Baskerwillów. Ciepła herbata pita o piątej z chińskich filiżanek pamiętających czasy kolonialnego Imperium, nalewana ze specjalnych czajniczków które samym wyglądem i finezja dodają jej aromatu. Historia, tradycja i emblematy minionych epok sprawiające, że czujemy się trochę jak w domu, a trochę jak u babci gdzie czas się zatrzymał, ale gdzie jest zawsze wygodnie i bezpiecznie usiąść w Wolterowskim fotelu. Gdzie biskwity pachną zachęcająco i kuszą aby podkreślić nimi niebywały aromat blisko 100 letniej brandy….
Ale się rozmarzyłem! Widzę mój ulubiony Londyn, obwieszony kolorowymi świątecznymi dekoracjami. Harrodsa z nieodłączną girlandą lampek bożonarodzeniowych
i dyskretną elegancją świątecznego przepychu. I Ciebie – idącego ulicami i wydychającego mroźne obłoczki pary w mgłę płynąca znad Tamizy. Uśmiechniętego łobuzersko i beztrosko(jak zawsze), rozglądającego się ciekawymi świata oczami i pozdrawiającego mijanych przechodniów. Czasami wpadającego się zagrzać, do pubu, – gdy wilgotne powietrze przegra walkę z mrozem i ochłodzi nadmiernie dłonie oraz zwichrzy grzywę :-). Miłe to chwile takiego beztroskiego oczekiwania na Święta. Gdy Mikołaj już zapowiedział narodziny Dzieciny, a Trzej Królowie szykują się do drogi… Dobrze jest w taki wieczór przystanąć na chwilę i spojrzeć w niebo zasnute smogiem. A nóż można będzie ujrzeć Gwiazdę Betlejemską trochę wcześniej ?
A u nas troszkę jakby inaczej. Tradycyjny szał świątecznych zakupów trwa
w najlepsze. Ludzie przemykają ulicami, stoją w korkach i spieszą się żeby koniecznie zdążyć kupić masę nikomu nie przydatnych prezentów. Nie mają czasu, by wczuć się w nastrój Świąt, lecz raczej zastawić suto stoły i jeść i jeść i jeść….. Po sutej kolacji Wigilijnej, nie ma często nawet siły, żeby pójść na Pasterkę. No, ale cóż – taka widać specyfika naszego regionu. Ledwo kończy się świąteczna gorączka zakupowo-konsumpcyjna a już zaczyna się swoisty szał sylwestrowy. Gdzie pojechać, z kim, na jak długo, za ile, jaka będzie muzyka, co do jedzenia, jakie atrakcje, i wreszcie: nie mam co na siebie włożyć – więc znowu bieganina po sklepach. A po sylwestrze mniej – lub bardziej – udanym, znowu początek roku
i noworoczne obietnice których nikt nie zamierza dotrzymywać…..
( A niektórzy chcą pracować w Sylwestra……..)
Tak to już jest, w tym cyklu świąt i lat, które następują po sobie szybko. Jak dla mnie – trochę za szybko 🙂
Z serdecznymi pozdrowieniami, dołączonymi do Świątecznych Życzeń wszelkiej obfitości, oraz z ogromną sympatią, którą mam nadzieję móc wyrazić osobiście

Best Regards

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz