Wzięło mnie ostatnio na czytanie książek

Znam taki typ faceta, co potrafi uwieść brzydkich: grubych, niezgrabnych o nieładnych ciałach. Nie ma on wtedy problemu. Jakoś rozumie ich trudną sytuację. Oni zdają sobie sprawę, że są nieatrakcyjni, każdy ich kontakt z mężczyzną podszyty jest niepewnością, a raczej prawie pewnością, że naprawdę nie chodzi o nich tylko o to, co od nich zależy. Zwykle przyglądają się bacznie i próbują oddzielić to, co zawodowe, od tego, co stanowi element gry uwodzenia. On nie musi się na szczęście starać żeby wszystko wyglądało wiarygodnie. Dobrze sobie z tym radzi. Jakimś cudem ogarnia go wtedy bezrozumna czułość i opiekuńczość wobec tych niechcianych, niedopieszczonych, a ewentualne seksualne wysiłki traktuje wtedy jako akt miłosierdzia. To dodaje mu sił i większej pewności siebie.
Gorzej radzi sobie z tymi, którzy są ładni, ale głupi, a przy tym przekonani o własnej inteligencji, aroganccy i drażniący. Potrzeba dużo silnej woli żeby nadskakiwać, obłapiać, udawać zainteresowanie, gdy najchętniej po jednym razie wywaliłoby się takiego z łóżka.
Stosunkowo łatwo urabia też takich, co na siłę starają się zaprzyjaźnić, ale potem jak zaraz zaczną częstować swoimi mądrościami, wyczytanymi bóg wie gdzie, mówiąc z tą obezwładniającą pewnością, kategorycznie jakby każdy inny pogląd był absurdalny i niemożliwy.
Jego mieszkanie mogłoby być narzędziem pracy. Kryjówką, w której chowają się spragnieni miłości kochankowie. Wywołuje zamierzone wrażenie, „ale tu masz super”.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mądrości i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz