kanapki

W mojej pracy codziennie dostajemy świeże kanapki. Taka kultura firmy, że bez względu na szerokość geograficzną, w każdym oddziale/fili, każdemu pracownikowi przysługuje kanapka. Może tylko Belgalooru i Chennai dostają miskę ryżu…
Początkowo każdy nowo zatrudniony się z tego cieszy, bo to taki fajny benefit do pensji. Po kilku miesiącach jednak taki luksus powszednieje, ludzie gdy dostają coś za darmo to grymaszą, a to że za dużo masła, a to że znowu z karczkiem, albo że ogórek ma skórkę, że nie na ciemnym pieczywie albo, że ziarno włazi im między zęby.
Kilka dni temu ktoś zauważył rano w kafeterii szczura, biegającego w koszu z kanapkami – dowiedziałem się o tym przypadkiem na basenie od zaufanej koleżanki. Informacja nie rozniosła się jednak po piętrach, bo bułki wciąż znikają. Jak teraz obserwuję te tabuny ludzi rzucających się rano na codzienną dostawę kanapek, żeby załapać się na swieżą z szynką albo łososiem to robi mi się niesmacznie…

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz