Święta w domu wcale nie były wyjątkowe. Po ostatnim roku kiedy spędziłem je z dala od rodziny myślałem, że może doświadczę tego czegoś co przy okazji takiego spotkania się zdarza.
Familia, która przyjechała w odwiedziny bardziej mnie wymęczyła niż wprawiła w dobry nastrój, co po raz kolejny potwierdziło tylko moje przekonanie, że moja prawdziwa rodzina to rodzice, brat i babcia a reszta może spadać na drzewo. Brat dal wyciągnąć się wieczorem na miasto i przy piwku, siedząc z A daliśmy upust emocjom, które wywołał ten okres w naszej trójce.
Dziś powinienem bezczynnie odpoczywać, ale załapałem sie w środę interview, na którym chcę dobrze wypaść. Muszę dziś, bo od jutra będę zajmował się rzeczami ważniejszymi i nie będzie już na to czasu. Przynajmniej robię coś pożytecznego…
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Chorwacja
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
