leadership in formulation science

W poniedziałek przyszedłem do biura wcześniej niż zwykle, bo potrzebowałem czasu by spakować swoje rzeczy z biura i przenieść się do innego, znajdującego się na tym samym piętrze. Ku swojemu zaskoczeniu zauważyłem że moja karta magnetyczna wciąż działa i nie musiałem prosić strażników żeby mnie wpuścili.
Przed wejściem do mojego nowego działu spotkała mnie przykra niespodzianka. Okazało się że tutaj moja karta nie działa – stałem tak obładowany pudłami z papierami czekając na kogoś kto by mnie wpuścił.
Pojawiła się dyrektor i nienaturalnie brzmiącym głosem powitała mnie w zespole – wyleciało jej z głowy że to dziś miałem dołączyć do jej zespołu. Niespodziankom nie było końca przez cały dzień: karta pozostawała nieaktywna przez kilka godzin więc lepiej było nie wychodzić do toalety bo później nie miałbym jak wrócić, nie dostałem komputera bo zapomnieli go zamówić i skonfigurować, nie dostałem stanowiska pracy w postaci własnego biurka ani też telefonu – równie dobrze mogłem pójść do domu jak stałem…
Tego dnia nie miałem zupełnie nic do robienia w biurze. Przez kilka godzin opijałem się kawą, gadałem z dziewczynami z L&D i z każdym znajomym wychodziłem na fajkę. Jak nigdy wyszedłem tego dnia po 15.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz