Niespodziewanie odwiedził wczoraj Wrocław T – wracał do domu, po drodze mu było.
Jest w trakcie organizowania firmowej konferencji i jak twierdzi wszystkiego musi dopilnować sam, organizacje musi być dopięta na tip top, żadnych błędów, żadnych wpadek, żadnych pomyłek. Z tego, co opowiadał jest zmęczony intensywnością swojej pracy – wiecznie za kółkiem, duża odpowiedzialność i stres w pracy, ciągle poza domem, niedosypia. Pieniądze przestały go zupełnie motywować. Za niecałe 2 tygodnie leci w nagrodę do Dubaju ale nawet nie ma czasu nacieszyć samą myślą że tam pojedzie…
Potrzebował zafundować sobie twardy reset i ja mu w tym pomogłem.
Przy okazji podziękował mi osobiście za pomoc w kupieniu pavillona z ponad 30% rabatem.
Dziękowanie i komplementowanie przychodzi mu niewinnie łatwo jak przystało na doświadczonego przedstawiciela handlowego.
Przez chwile uwierzyłem w te jego czary mary:
nawet w brudnej kałuży odbija się czasem niebo…
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.