M który nazywa mnie swoim księciem rozkoszy nie przestaje się do mnie dobijać, ciągle próbuje i nalega na spotkanie, twierdząc że chce się pożegnać nim wyjadę a tak naprawdę to chce żeby strzelić mu gola…
Zaczynam go jawnie unikać bo staje się nieznośny.
Wciąż nie potrafię sobie przetłumaczyć ani pogodzić się z tym, że jakikolwiek mój związek miałby nie być nadzwyczajny, tylko po prostu zwykły, dobry, miał trochę wad i zalet.
Tkwię w przekonaniu, że związek musi być idealny. Idealizuje swoje życie, siebie i partnera mówiąc mój dom będzie lepszy, mój partner będzie taki jak z katalogu. Nie mam wciąż odwagi przyznać się że nie jestem nadzwyczajny. Jestem przeciętny, nie w sensie że nic nie osiągam, tylko w jakimś aspekcie życia we dwoje jestem na 10 a w i innym na 2.
Wyczytałem, ze osobom „świetnym we wszystkim” bardzo zależy na opinii innych. A im niższe to prawdziwe wewnętrzne poczucie własnej wartości, tym bardziej dążymy do tego, by w świecie zaistnieć za wszelką cenę i we wszystkim na 100%. To toksyczny sposób życia. Kawałek po kawałku zatruwamy się myślą że i tak nie jesteśmy zadowoleni do końca, że ciągle nam mało i mało.
Nidy dostrzegam niektóre analogie a tymczasem w weekend strzelam trzy gole i to do dwóch różnych bramek…
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
związek. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.