Berno – dzień 60

W poniedziałek przypadkiem zawarłem nową znajomość z pewnym bardzo eleganckim Irańczykiem. Umówiliśmy się na drinka i nie byłoby w tym spotkaniu niczego wyjątkowego, gdyby nie to, że opowiedział mi historię o tym, jak rok temu spadł z roweru. Okazało się, że ma szramę w tym samym miejscu co ja, siniak na ramieniu i parę identycznych śladów na dłoniach. Siedzieliśmy w restauracji wśród dziwnie egzaltowanych gości i niespodziewanie zaczęliśmy się przed sobą dosłownie obnażać, pokazując sobie te wszystkie miejsca. Ludzie w koło byli z zniesmaczeni tym, co wyprawia się przy naszym stoliku, ale my bawiliśmy się przednio.
Lody między nami dziwnym trafem zostały nagle przełamane, M. opowiedział mi o sobie więcej, co robi i czym zajmuje się na co dzień.
Zaproponował, że pokaże mi swoje atelier z pięknym widokiem na miasto a ja z naturalnie brzmiącym głosem i radością przystałem na tę niewinną ‘niczego nie zapowiadającą’ propozycję, w końcu przecież faktycznie może straciłbym jedyną okazję zobaczenia wyjątkowo pięknego widoku.
No i zobaczyłem.
Pokazał mi parę bardzo ładnych drobiazgów, które kupił na aukcji po śmierci księżnej Sorayi, pamiątkowe albumy i fotografie. Widziałem też prywatne zdjęcia jak tajna policja w Iranie potrafi rozprawić się z ludźmi, którzy nie przestrzegają religijnych zasad.
Była też okazja by zasmakować bliżej języka farsi, żeby nie było co do tego jakichkolwiek wątpliwości…
W końcu gej, nawet jeśli dyplomata, to też tylko facet.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Berno – dzień 60

  1. Nieznane's awatar m pisze:

    hmmm nie wątpię, choć jak do tej pory nie spotkałem ani jednej rekomendującej Cię osoby…;-P

Dodaj komentarz