Podczas kolacji kolega podsunął mi niezły pomysł na prezent na walentynki. Pomysł niemal od razu zamienił się w czyn – w kwietniu zabieram M do Madrytu.
Dotychczas przeważnie trafiałem na typowych zwierzaków, co tylko potrzebowali ode mnie żeby strzelić im gola. Stąd może zrodził się w mojej głowie pomysł by być najlepszym facetem dla M, takim jakiego sam zawsze chciałem spotkać. I cieszyć się za każdym razem kiedy udaje mi się wywołać ‘soriso’ na jego twarzy.
Swiss i Lufthansa prześcigają się w walce o klienta i kiedy widzę kolejną promocje nie mogę się powstrzymać żeby gdzieś się polecieć. Przestało zależeć mi już na milach a na Senatora szans nie mam. Ile razy teraz znajduje tani bilet po prostu rezerwuje termin na weekend.
Wyjazd do Wielkiej Brytfanii to właśnie wynik tak szybko podjętej decyzji. Znalazłem bilet, sprawdziłem czy termin nie koliduje z czymś ważnym (M w tym czasie będzie w Bari) i zrobiłem rezerwacje. Dopiero w domu dostało mi się po głowie, że zapomniałem pamiętać o kimś równie ważnym – okazało się że nie będzie z kim zostawić sierściucha. Na pocieszenie wyobrażałem sobie, że do marca zdążę go otruć…
Moje dwa światy, które się nie przenikają: raz spanie w gościach na dmuchanym materacu a raz w hotelu na łóżku na którym zmieściłoby się 5 osób albo kompot z rabarbaru do obiadu i butelka Don Perignon do kolacji.
Żeby zrównoważyć to swoje bujanie w obłokach pomyślałem też o swoich bliskich. Wysłałem bratu bilet na samolot do Zurychu. Nie miał planów na majowy weekend, czemu nie miałbym mu zorganizować ciekawych kilka dni u nas.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.