Wrocławskie klimaty

Skusiłem się na mało skomplikowaną rozmowę z cybernetycznym nowym znajomym. Przypomniałem sobie czasy, kiedy oddawałem się kultywowaniu zamiłowań do informacji opatrzonych klauzula „ tylko dla abonentów w daleko posuniętej desperacji’, które mam za sobą. Co może nie było dobre, bo lubiłem sobie był konika na różnych łączkach powypasać i nowych pastwisk z lubością zawsze wypatrywałem.

Odkąd wyprowadziłem się z Polski coraz mniej zdarza mi się kłamać i oszukiwać. Nie boję się usłyszeć, że porządny i odpowiedzialny z pozoru człowiek który ma czelność tytułować się czyimś przyjacielem, okazuje się zwykłym zboczeńcem, osobnikiem beztroskim i nieodpowiedzialnym, który zamiast spotkać się i poddać analizie rozgrywki piłkarskie w sposób przykładny i cywilizowany, podąża za mrocznym instynktem, za wynaturzonym głodem w miejsca gdzie dochodzi do nietypowych propozycji i zachowań urągających normom ustanowionym przez przedstawicieli zdrowej tkanki społecznej.
Mam taką naturę że lubię takie lizu-lizu, chlastu-chlastu, miętolić jak mordoklejkę, byle tylko mi jakiś odór nie wytracił broni z ręki Amora, bo wtedy czar pryska, gad chowa głowę a badyl zdycha. Nawet jak młodszy byłem to od serów pleśniowych „serce” mi nie stawało…

W lokalu branżowym nic się nie działo, nie było na czym oka zawiesić, nie mówiąc już o nawiązaniu przelotnej konsumpcji choć gdy wszedłem poczułem się obmacywany wzrokiem przez wszystkich uczestników wieczoru.
Pomimo trudności natury emocjonalnej i narastającego z minuty na minutę obrzydzenia starałem się panować nad odruchami wymiotnymi.

Wniosek pozostał ten sam niezmienny – kiedy partner zawodzi czy kiedy go w milej ciałom jamistym okolicy brak, należy dawać sobie rade samemu…

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz