Podobno szykują mi zmianę stanowiska. Dostałem już maila, odbyłem telefoniczną rozmowę z nowym przełożonym, moja obecna szefowa dała mi kwartał na zamknięcie bieżących tematów i przekazanie obowiązków. Gdy próbowałem coś więcej od niej wyciągnąć dodała że zostałem „namaszczony” i że jest „duże parcie” bo zaoferowano jej wszelaką pomoc byle by tylko nie opóźnić mojego przejścia.
Wciąż nie znam zakresu nowych obowiązków, nie wiem jaki będę miał tytuł, za co dokładnie będę odpowiadał, czy to zwykle przesunięcie czy może awans, czy powinniśmy z Marco myśleć o przyszłorocznych wakacjach w skali 5 dniowego pobytu na Malediwach w 3,5 gwiazdkowym hotelu czy może w 5, w prywatnym bungalowie na wodzie w formie all inclusive a potem dodatkowej podróży po parkach narodowych RPA…
W mojej firmie podobno tak już jest, że o zmianach ci najbardziej zainteresowani dowiadują się na końcu.
Moją nominację ogłoszono na cotygodniowej telekonferencji, w której nie uczestniczę, bo nikt mnie nigdy na nią nie zapraszał.
Moja koleżanka z Niemiec nie ukrywa radości że to ze mnie wybrano i cieszy ją moje pozytywne nastawienie. Uświadamia mi jednak że poza tą całą niebywale kolorową otoczką czeka mnie mnóstwo pracy, okresów przemęczenia, późnych powrotów do domu i częstszych wyjazdów.
Nic nie jest wstanie na razie popsuć mi humoru, patrzę w swój kalendarz i cieszę się że zanim polecimy z M na wakacje zdążę odwiedzić tyle innych miejsc. Marco od tygodni zwraca się do mnie z przekąsem per direttore europeo za każdym razem gdy opieszale zabieram się do zniesienia śmieci albo grzebie się ze zrobieniem mu porannej kawy.
