Berno – dzień 471

Wkurwiam się.
Na prace, na firmę, na to że jest burdel, że zwalniają ludzi, że wszystko to jedna wielka szopka i tylko czekać jak dział pierdolnie z impetem w głąb.
Mam po dziurki w nosie tymczasowych rozwiązań, zmian, szybko zmieniającego się środowiska i prowizorycznego załatwiania spraw.

Ostatnio zacząłem znowu palić i częściej wychodzić na spacery w trakcie przerwy na lunch. Przy jednej z ambasad odkryłem, że hodują tam świnie, którym przy każdej okazji przynoszę jabłka. Co to za kraj, który ma w godle prosiaki?

Szukam pracy.
Bierz ile chcesz nigdy nie patrz na innych i łokciami do koryta się pchaj
To jest fakt, tak stary jak świat, że za forsę wszystko kupić się da
Dłoń zamknij w pięść zanim zrobią to inni ta metoda efekty ci da
Twoja logika przyniesie postępy, jeśli umiesz po trupach się pchać

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Berno – dzień 471

  1. Nieznane's awatar madi pisze:

    ciebie i tak wszystko co złe ominie, bo żesz się w czepku urodził słońce ty moje:)

  2. Nieznane's awatar saber-->madi pisze:

    slonce miedzy Sztokholmem a Amsterdamem niespodziewanie wypadla mi Warszawa dlatego w piatek przyjade do wroclawia i zostane na weekend 🙂