Tydzień

Większości znajomym Bejrut kojarzy się wciąż z jednym: z widokiem na betonowy pień i postrzępiony metal po eksplozji, która spustoszyła port w stolicy Libanu nieco ponad trzy lata temu. Większość moich znajomych i znajomych nie jest już zaskoczona celami moich podróży, ale ten był wyjątkiem. Wydawało się, że zakładali, że Syria jest całkowicie poza zasięgiem, wciąż spustoszona wojną, terroryzmem i reżimem Assada. Kiedyś było to oczywiście prawdą, ale turystyka stopniowo powraca.

W biurze bez zmian, czuć atmosferę zmęczenia, stagnacji, zniechęcenia i rozterki, co dalej, czy zacząć szukać już nowej pracy, może dać jeszcze szansę bo coś się w końcu ruszy?

U mnie nic się nie zmieniło, niby przypadkiem odezwałem się do dawnej dyrektorki, ale nie miała dla mnie żadnych nowych wiadomości, nic prócz pozostańmy w kontakcie. Kończy się pierwszy kwartał roku fiskalnego tym samym zaczyna umierać nadzieja że wrócę do pracy z dawnym zespołem.

Z pozytywnych rzeczy po powrocie do biura czekała na mnie niespodzianka. Nasz partner ze Stanów wysłał nam od siebie prezenty w podziękowaniu za pracowite 12 miesięcy. Nie musiał, ale zdobył się na bardzo miły i sympatyczny gest.

Ożenili mnie znowu z robieniem ofert dla Komisji EU. Tym razem poszło jak z płatka, nie było ani stresu ani gwiezdnych wojen. Przysiadłem, przejrzałem dokumenty, wyciągnąłem najważniejsze rzeczy, wrzuciłem w prezentację i w dwa dni zrobiłem to, co wcześniej zajmowało mi ponad tydzień. Jutro pójdę do biura chyba dopiero na lunch, bo nie mam żadnych pilnych rzeczy do zrobienia.

Zacząłem na nowo wysłać cv. Trzymam rękę na pulsie, może przypadkiem uda mi się zmienić pracę nim dopadnie mnie frustracja albo przydzielą mi obowiązki, które znienawidzę na dzień dobry.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Tydzień

  1. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Nie mogę uwierzyć, że można tam podróżować…
    Pracę trzeba lubić albo zmienić…

Dodaj komentarz