Piątek zapowiadał się bardzo spokojnie, nawet planowałem wyjść wcześniej z biura byleby zostawić za sobą cały ten popaprany bezmiar głupoty. Krótka, 15minutowa niezobowiązująca rozmowa z potencjalnym klientem, miała swój ciąg dalszy na koniec dnia, do tego stopnia, że wyszedłem z biura po godzinie 19, bo klient już coś sobie życzył. Czym prędzej wróciłem do domu, bo czekały plany weekendowe. Wyjechałem do Świeradowa. Koleżanka znowu przekonała mnie wyjątkową okazją weekendu w górach.
Raptem dwa lata później i w około zupełna inna rzeczywistość, nie ma tematu „tylko dla zaszczepionych” nie ma dzielenia ludzi na zaszczepionych i na niezaszczepionych. Cały weekend bardzo udany, pełen relaks, góry, świeże powietrze, tony śniegu, słońce, wieczorami relaks w hotelowym SPA, pływanie w basenie a potem rozmowy o przy butelce wina i wyśmienitej desce serów. Zupełnie jak przed kilkoma laty kiedy zaczynałem prace w firmie zajmującej się „budowaniem lepszego świata pracy”. Dziś rano powrót do rzeczywistości z siłą wodospadu. Odpaliłem komputer i dostałem ponad 40 maili z zadaniami na już. Szkoci przez weekend nie próżnowali: pisali i przesyłali zadania do wykonania na dziś do 11.00.
Ledwo zaczęła ściągać mi się poczta, trzasnąłem klapą od laptopa, bo nie chciałem psuć sobie humoru ani nastawiać się supernegatywnie, do tak pięknie rozpoczynającego się nowego tygodnia pracy. Nauczony doświadczeniem z przeszłości nie odpowiedziałem nawet na jednego maila, nie wziąłem sobie nic na garb, wiedząc że dalej byłoby tylko gorzej, zero życia osobistego nie mówiąc o innych przyziemnych codziennych obowiązkach. Projekt w firmie zajmującej się „budowaniem lepszego świata pracy” to projekt objęty patronatem toitoi.
Mój szef zacznie od wysłuchiwania moich gorzkich żali, w odwecie zarzuci mnie korpo nowomową, każe uzbroić się w cierpliwość, obieca interweniować i do mnie wrócić. Na jakikolwiek kompromis z klientem nie będzie szans, ale jak to bywa w dużych organizacjach moja firma sama wie, co jest dla mnie najlepsze… Oczekuję wyłącznie frustracji do poziomu jak dziś, że jeszcze z większą chęcią będę ignorował prośby i przydzielone zadania. Typowa stylówka korpo.













Tak myślę: nie daj się wycisnąć jak cytrynę, żeby nie został z człowieka kapeć.
Wiem wiem
Mówisz jak moja mama
I masz rację
Teraz tylko muszę ubrać to w słowa żeby było poprawnie politycznie w pracy
Uff…coś te budowanie lepszego środowiska pracy, Twojego środowiska pracy nie uwzględniło…
bynajmniej. ale biore to na klate