Nadrabianie myśli ostatnich tygodni

Mijające lato zapamiętam jako ciąg wiecznej zabawy, wizyt, rewizyt, bib, domówek, urodzin, nalotów, firmowych eventów, spędów towarzyskich i niespodziewanych spotkań. Dawno tak nie balangowałem i tak miło. Zdarzało mi się w ciągu tygodnia kłaść się do łóżka po 4 nad ranem a o 9 pojawiać się w biurze. Nie zawsze imprezom towarzyszył alkohol, bo skutki byłby opłakane, i z tego właśnie jestem bardzo dumny. Przypomniałem sobie czasy studenckie i teraz same wspomnienia powodują uśmieszek na mojej twarzy. Na pamiątkę zostało mi mnóstwo zdjęć, które dokumentują że bawić to ja się wciąż potrafię.

Ambitnie regularnie jeździłem na rowerze pokonując kilkudziesięcio kilometrowe trasy, choć upał dawał się we znaki.

Zrobiłem remont w mieszkaniu, od prób znalezienie fachowca od Geberita kilka razy podniosło mi się ciśnienie, w październiku zdecydowałem się zmodernizować kuchnię w swoim mieszkaniu.

Nie brałem w ogóle urlopu, pracowałem w święta i dni wolne, ale za tydzień zaczynam to nadrabiać. Do końca roku czekają mnie 3 wyjazdy i bardzo się na nie cieszę. Obiecałem sobie jednak, że to ostatni taki rok kiedy na siłę próbuje upchać multum dalekich podróży, bo oszczędzanie i planowanie wydatków wychodzi mi bokiem. Nigdzie nie poleciałem a co rusz rezerwowałem nowe bilety lotnicze korzystając z atrakcyjnych promocji przewoźników. Roczny bonus, który wpłynął od firmy jeszcze tego samego dnia poszedł na spłatę karty kredytowej i biletu do Aszchabadu. Chciałbym aby przyszły rok był wolny od tego rodzaju dyscypliny finansowej, dlatego nie planuję niczego nowego.

Rodzice jakoś się dogadują, nie uczestniczę w ich przepychankach słownych, nie zabieram głosu ani nie radzę żadnej ze stron. Muszą spróbować się dogadać, bo drugi rozwód w tym roku, to byłby dramat.

M. się nie odzywa, jeśli do niego nie napiszę. Żyje w swoim świecie i swoimi sprawami. Nie zwierza mi się, nie opowiada o gorszych dniach. Ale i ja budząc się rano nie zaczynam dnia myśląc o nim.

Przez Dolny Śląsk przechodzi powódź. Nie ćwiczę mięśni. Do noszenia worków z piaskiem się nie nadaję, zgrzewek wody nie kolekcjonuję, ale obrońców Wrocławia wspieram modlitwą jak Magdalena Ogórek WOŚP. Jeśli zaleje Wrocław, nie byłoby prądu ani bieżącej wody w kranach, to ucieknę nad Bałtyk.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Nadrabianie myśli ostatnich tygodni

  1. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Masz dużo samozaparcia i sił witalnych, skoro ogarnąłeś nie tylko imprezy, ale również pracę, jazdę na rowerze, remonty… Podziwiam

    Zasyłam serdeczności

Dodaj komentarz