Nareszcie Bagdad!

Dotarłem z dwunastogodzinnym opóźnieniem. Najbardziej wymęczyło mnie czekanie na przesiadki najpierw w Warszawie a potem Stambule, bo sam loty były całkiem znośne. Głównie spałem regenerując siły przed czekającym mnie intensywnym pierwszym dniu w Bagdadzie. Pierwszy raz miałem okazję być na nowym lotnisku w Stambule, które naprawdę robi wrażenie: piękna nowoczesna architektura, mnóstwo udogodnień dla podróżujących i przesiadających się pasażerów, fantastyczne sklepy wolnocłowe, ładnie, czysto i zaprojektowane ze smakiem.

Przed odlotem do Bagdadu zaplanowanym na 4 rano mocno walczyłem, żeby nie zasnąć na stojąco. Samolot był pełen, pamiętam jak sprawdzali mi jeszcze kartę pokładową i paszport, ale ledwo wpuścili mnie na pokład, przypiąłem się tylko pasami i niewiadomo kiedy moja głowa sama mi opadła, powieki za nią, oczy mi się skleiły i spałem aż do samego Iraku nie słysząc już nic wokół siebie.

Bagdad – jedno z najważniejszych światowych centrów kulturalnych i handlowych, który budził i budzi podziw bajecznymi pałacami, parkami, wykwintnością wspaniałych meczetów i szkół islamskich. Tutaj w czasach kalifów spisano Księgę tysiąca i jednej nocy. Wyrafinowanemu życiu intelektualnemu towarzyszyły szokujący przepych i rozpusta, a także brutalna przemoc najeźdźców i władców – przez większość swojej obejmującej trzynaście wieków historii Bagdadem rządzili okrutnicy.

Z uzyskaniem wizy po przylocie nie było większych problemów. Mój polski paszport wzbudził lekkie zainteresowanie, początkowo próbowano wmówić mi że powinienem mieć e-wizę, ale gdy wylała się fala turystów w podobnej sytuacji do mojej wszystkim wręczono formularze a po niespełna 30 minutach mój paszport za cenę 80 USD wzbogacił się o nową wklejkę wizową do kolekcji.

Na zewnątrz 40 stopni, ale powietrze bardzo jest suche. Jest już prawie październik a ja nie potrafię wyobrazić sobie tutaj lata. Spacery po mieście przy niezwykle silnych promieniach słonecznych na pewno nie należą wtedy do najprzyjemniejszych form spędzania wolnego czasu.

Przewodnik nie mógł osobiście odebrać mnie z lotniska. Wysłał po mnie lotniskową taksówkę – czerwonego Lexusa SUV.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Nareszcie Bagdad!

  1. Lucia's awatar Lucia pisze:

    Ciekawie zaczynasz. Opowiadaj na bieżąco. Wspaniałego pobytu.

Dodaj komentarz