Bagdad – Samarra

W Bagdadzie można natknąć się na ślady Królowej Kryminałów Aghaty Christie. Znana ze swoich zawiłych powieści kryminalnych z udziałem kultowych detektywów, takich jak Herkules Poirot, Christie miała swoje własne tajemnice i przygody — szczególnie jej związek z Bagdadem. Ta mniej znana więź łączyła literaturę, miłość i archeologię, kształtując nie tylko jej sposób opowiadania historii, ale także jej osobistą podróż. To ponoć najczęściej tłumaczona autorka, który kochała Bagdad. W 1928 roku, po bolesnym rozwodzie, Christie wyruszyła w podróż do Iraku. To, co zaczęło się jako samotna przygoda, przerodziło się w trwający całe życie romans z tym regionem. Tutaj poznała archeologa, który później został jej drugim mężem i gdzie znalazła ukojenie, inspirację i drugi dom. Dom nad Tygrysem położony w historycznej dzielnicy Karrada Maryam oferował spokojny widok na rzekę i stanowił bazę wypadową do eksploracji starożytnych miejsc w Iraku.

Czas spędzony przez Agathę Christie w Bagdadzie był czymś więcej niż rozdziałem w jej osobistej historii — był kamieniem węgielnym jej twórczej podróży. Dom nad Tygrysem, choć obecnie w ruinie, jest świadectwem jej trwałego związku z miastem. Uznany za budynek dziedzictwa, przechowuje wspomnienia pisarki, której ciekawość i duch przekraczały granice. Przygody Christie w Bagdadzie są przykładem tego, jak miejsce może stać się postacią w życiu autora, wpływając na jego sztukę i wzbogacając jego dziedzictwo. Dla Christie Bagdad nie był tylko scenerią — był źródłem inspiracji, oazą spokoju i rozdziałem osobistego ponownego odkrycia.

Jej miłość do Iraku i jego mieszkańców, wkład w archeologię i ponadczasowy styl opowiadania historii wciąż fascynują czytelników, przypominając nam o głębokich związkach między życiem, sztuką i historią.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz