Samarra

Samarra to historyczne miasto Mezopotamii, które osiągnęło apogeum, gdy zostało stolicą Imperium Abbasydów, a następnie zostało przeniesione do Bagdadu, które rozciągało się od Tunezji po Afganistan. Dziś turyści jak ja przybywają, aby zobaczyć słynny meczet i jego minaret, podczas gdy szyici przybywają z pielgrzymką do grobowców swoich dwóch ważnych islamskich imamów. Samarra to miasto święte. Cud archeologiczny tego miejsca to Minaret Malwiya (spirala) flagowa atrakcja turystyczna Samarry i jedna z najsłynniejszych w Iraku. Mający ok 50m wysokości budynek od kilkudziesięciu lat pozostaje najwyższym minaretem na świecie. Nie tak dawno temu odwiedzający to miejsce turyści skarżyli się na długotrwałe kontrole, które czasami kończyły się odmową władz. Inni wspominali, że ochrona czasami zatrzymuje paszporty podróżnych w zamian za bilet, zmuszając ich do powrotu do punktu kontrolnego. Z własnego doświadczenia co prawda zauważyłem, że w tej miejscowości nie było więcej punktów kontrolnych niż gdzie indziej, ale ochrona za każdym razem po prostu szybko zaglądała do mojego improwizowanego paszportu i ani razu nie musiałem z nikim rozmawiać ani czekać. Niestety, kiedy dotarliśmy na miejsce, brama była zamknięta. Murtda kazał mi się nie przejmować, znaleźliśmy rozerwany druciany plot, przeskoczyliśmy nad jakimś wałem, potem nad kanałem ze ściekami i jakby nigdy nic bokiem weszliśmy na teren minaretu. Gdy byliśmy gdzieś 50m od wieży, usłyszeliśmy wołanie strażnika, który przesiadywał w cieniu pod jednym z budynków. Nie wiem co do siebie krzyczeli, nie było prośby o łapówkę, ale na koniec na znak przewodnika musiałem odkrzyknąć „I love Iraq!”

Samarra jest kontrolowana przez szyicką milicję, która zabezpiecza ten obszar, chociaż miasto jest w dużej mierze sunnickie. I jak wspomniano powyżej, pochowanych jest tam dwóch z dwunastu szyickich imamów.

Sytuacja generalnie jest stabilna, jednak kontrowersje religijne i sekciarstwo mogą wpłynąć na jej niestabilność. Zwiedziłem ruiny w odległych rejonach miasta, w promieniu 20 km, ale nie odczuwałem zagrożenia. Mimo to przewodnik ostrzegł mnie, że obszar ten jest niestabilny i może znajdować się w strefie konfliktu, a nawet stanowić zagrożenie.

Ze strony władz nauczyłem się, że nie ma się czego obawiać. Wszyscy wydają się bardzo pomocni i uprzejmi. Przy okazji, absolutnie należy unikać robienia zdjęć przy punktach kontrolnych – wojskowych – lub czegokolwiek z nimi związanym, bez zgody milicjantów, i wtedy wszystko jest w najlepszym porządku.

Nie można zatrzymać się w Samarze, ponieważ hotele nie są dozwolone . Nie jest też możliwe przebywanie z miejscową ludnością, gdyż obcokrajowcy nie mają wstępu.

Wyjeżdżając z Sammary w kierunku Mosulu Murtada opowiedział mi o masakrze w Tikricie, miejscu urodzenia Saddama – zbiorowe egzekucje nieuzbrojonych szyickich rekrutów dokonane przez dżihadystów z Państwa Islamskiego w połowie czerwca 2014 po zajęciu miasta. ISIS opublikowało kilkadziesiąt zdjęć i nagrań z tej egzekucji, które można obejrzeć na internecie. Obejrzałem i żałuję bo nie można tych obrazów „odzobaczyć”.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz