mój kolega Ali

W mojej pracy ponad 10% pracowników naszego biura stanowią obcokrajowcy. Wśród nich największą grupę tworzą Irańczycy, Algierczycy, Włosi, Francuzi, Hiszpanie, Portugalczycy, Hindusi, Algierczycy, Marokańczycy, Ukraińcy, Egipcjanie, Kameruńczycy, Angolczycy. Wielu z nich podjęło się trudnego zadania nauki języka polskiego, aby przystąpić do egzaminu z języka, celem uzyskania Karty Polaka. Uważam to za śmiały cel i wspieram każdego kto chce zamieszkać w naszym kraju i korzystać z praw z tym związanych. Mój bardzo dobry kolega z Maroka ostatnio na posiadówce w firmowej kuchni opowiedział nam historię którą bardzo chcę zapamiętać. A. od kilku lat mieszka w Polsce, uczy się polskiego, idzie mu całkiem dobrze, chętnie ćwiczę z nim – podobnie jak inni –  rozmówki polskie, pomagam w zadaniach domowych i wypracowaniach, tłumaczę zawisłości ortografii.

A. mieszka w wynajmowanym mieszkaniu w centrum Wrocławia. Pali, a większość wspólnot i spółdzielni formalnie zabrania palenia na prywatnym balkonie lub klatce schodowej, wskazując do tego miejsca wyznaczone dla palaczy tj. przed bramą lub na ulicy przed blokiem. W ziemie A. pali więc w kuchni przy uchylonym oknie i ostatnio usłyszał komentarz sąsiadów z piętra: „to ten ciapaty z dołu znowu pali”.

Sprawdził w słowniku słowo „ciapaty” i bardzo się obruszył, bo zrozumiał że to o nim, że to określenie obraźliwe, poza tym on ciapatym przecież nie jest. Siedzieliśmy sobie wszyscy w kuchni, przy kawie, zaczęliśmy szukać po internecie i rzeczywiście ciapaty to osoba pochodząca z Indii, Pakistanu, Bangladeszu ale tez krajów arabskich lub ciemnoskóra. A. ciemnoskóry nie jest, ale śniady już tak, więc temat uznaliśmy za zamknięty.

A. nie odpuszczał, bo koniecznie nie chciał być ciapatym czy brudasem.

Zaczęliśmy rozstrzygać na głos opcjonalne synonimy: pakol, arabus, szmatłogłowy, ciapol, ciapak, brudas, smoluch, czarnuch, asfalt…

– To czy możecie nazywać mnie szmatłogłowym? – zapytał niespodziewanie.

– No nie bardzo, bo nie nosisz turbanu. A. do pracy przychodzi zawsze nienagannie ubrany, garnitur, biała koszula albo jakieś eleganckie spodnie i polo.

– To może asfalt? To określenie bardziej mi się podoba. – poprosił.

A. wiesz co to znaczy asfalt po polsku? – zapytałem

– Nie, ale brzmi czule – odparł A. zanosząc się rozbrajającym szerokim uśmiechem białych zębów.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz