Słodkie nicnierobienie

Słodkie nicnierobienie trwa. Pogoda nad morzem nie rozpieszcza, ale w przeciwieństwie do lokalnych stron, tutaj nie pada i czasami pojawia się słońce. Ścieżkę wzdłuż morza w Ustroniu znam już na pamięć, codziennie pokonuję trasę 8km od pierwszego do dziesiątego wejścia na plażę, zapodaję sobie rybkę, piję kawę w jedynej otwartej poza sezonem kawiarni, po czym późnym popołudniem jadę na basen przez dwie godziny popływać i zrelaksować się w saunie. Wracam do domu i odpalam odcinek serialu albo kuchennych rewolucji po czym kładę się spać.

Dziś wybrałem się na wycieczkę do Kołobrzegu. Jako dziecko corocznie do 9 roku życia spędzałem tutaj lato z rodzicami albo dziadkami. Nie było mnie tutaj prawie 40 lat i praktycznie nie poznałem miasta. Spacerując po dawnych znanych punktach miasta rozpoznawałem niektóre stare budynki, wkomponowane w przestrzeń obecnych w większości współczesnych i bardziej nowoczesnych budynków.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Słodkie nicnierobienie

  1. Lucia's awatar Lucia pisze:

    I dobrze. Nicnierobienie jest lekarstwem na wiele rzeczy, które nam dokuczają.

    Popieram. 🙂

  2. Wszyscy (no dobra, nie wszyscy, tylko nasze pokolenie) byliśmy karani wczasami nad morzem, bo zakład pracy organizował. W Kołobrzegu byłem dwa razy, i jeszcze gdzieś w innych miejscach, ale za cholerę sobie nie przypomnę. I poza paroma zdjęciami czarno-białymi i mglistym wspomnieniom wodolotu, nic nie pamiętam.

  3. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Ten relaks zaprocentuje nowymi pomysłami na siebie i życie.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz